Jezeli za sens naszego istnienia postawimy rozmnazanie sie to mozna faktycznie dojsc do wniosku ze nie ma w nim miejsca dla homoseksualistow (podobnie jak dla osobnikow bezplodnych albo aseksualnych tudziez osob ktore po osiagnieciu pewnego wieku traca zdolnosci do prokreacji lub niesie ona ze soba pewne powazne komplikacje - czyli calkiem pokazna liczba ludzi nam sie uzbiera mogliby w zasadzie isc na odstrzal poniewaz ich byt przestaje byc uzasadniony).Takie zalozenie troche splyca czlowieka ale niech bedzie.Jezeli nawet je przyjmiemy to w moim mniemaniu jest miejsce dla homoseksualistow poniewaz stanowia oni 5% ogolnej populacji obecnie co jest liczba na tyle mala ze nie zagraza ciaglosci naszego gatunku (co doskonale widac na naszym przykladzie - homoseksualizm zawsze byl a jednak nigdy wczesniej nie bylo nas tak wielu jak obecnie - chyba ze podasz jakis przyklad gatunku ktory wymarl z powodu szerzacego sie w nim homoseksualizmu) a na tyle duza ze nie mozna jej ignorowac i izolowac co ma teraz miejsce (mowa nie tylko o Polsce).bellus pisze: Ja nie stawiam równości. Dla mnie homoseksualizm jest nie normalny np. z socjobiologicznego punktu widzenia. Jak wiadomo socjobiologia (której w jakimś tam stopniu - raczej dużym - jestem zwolennikeim) tłumaczy niemal wszystkie nasze zachowania poprzez pierwiastek zwierzęcy i jako najwyższe dobro stawia przedlużenie gatunku - przekazanie naszego DNA dalej. Jak powszechnie wiadomo w przypadku homoseksualizmu jest to całkowicie nie możliwe. Jednak to nie to jest głównym tematem.
Powtarzam nie stawiam równości, jak ktoś stawia to świadczy to o braku rozumienia słów, ich znaczenia.
Skoro widzisz wiele rzeczy wartych uwagi w kosciele to musze zadac pytanie w czym tak bardzo przeszkadzaja Tobie i innym homoseksualisci.To ociera sie wrecz o strach.Nie chce mi sie wierzyc ze jestescie mu przeciwni w trosce o zachowanie gatunku ludzkiego abstrahujac od prostej rzeczy ze przyzwolenie na malzenstwa osob tej samej plci czy nawet adopcje przez nich dzieci w zadnym stopniu nam nie zagraza.Wiec o co tak naprawde chodzi?O zachwianie waszego przekonania ze wspolzycie to tylko miedzy kobieta a mezczyzna a milosc takze tylko miedzy nimi ewentualnie rodzinna?O wartosci chrzescijanskie i tradycje?O wychowanie w przeswiadczeniu ze pedal jest be?Ilu z was zna jakiegos homoseksualiste?Moze ta niechec wynika z niewiedzy i w swoich umyslach budujecie obraz osoby ktora poprzez bycie homoseksualista zostaje odczlowieczona?Naprawde trudno mi to zrozumiec tym bardziej iz raczej zadne nieprzyjemne rzeczy ze strony homoseksualisty was nie spotkaly.Moze boicie sie ze kiedys was spotka?bellus pisze:Co do kleru natomiast. To sam mam wielu uwag co do Kościoła - to zamiatanie pod dywan, czy to homoseksualności czy też współpracy z SB. Jednak nie to sprawiło, że nie chodzę do kościoła - jestem nie wierzący. Tylko moje zwykłe lenistwo i to, że zwyczajnie mi się nie chce. Jednak nie zmienia to mojego przekonania, że Kościół nie jest do końca zły i ma wiele cech wartych uwagi.
Caly powyzszy akapit mozna potraktowac jako jedno wielkie pytanie retoryczne i nie silic sie na odpowiedz.
Ale najlepszy jest okrzyk niektorych facetow - "geje nie lesbijki tak".Nawet nie pytam ilu z was ogladalo lesbijskiej porno (wszyscy?) a ilu je ogladajac czulo obrzydzenie (nikt czy moze znajdzie sie jedna osoba?).
Nie wiem co robiono w Skandynawii 100 lat temu wiem tylko ze teraz w panstwach ja tworzacych ludzie sa duzo bardziej tolerancyjni niz u nas a odsetek przestpstw jest o wiele mniejszy pomimo odrzucenia tak zwanych wartosci i moralnosci chrzescijanskiej oraz stalego spadku osob uczeszczajacych do kosciola (jeden z wielu typowych symptomow wystepujacych w krajach wysoko rozwinietych chociaz nie wszystkich).bellus pisze:Skandynawia ciekawe, z tego co wiem tam prawo co do obcinania rąk złodziejom zniesono 100 lat temu. Mówi się, że norma prawna zmienia mentalność. Myślę, że obcinanie ręki nie było wyjątkiem co do surowości kar, może wcześniej było podobnie z innymi prawami. Więc wytworzyło się w społeczeństwie tak silne przekonanie co do wartości kokretnych, że prawa nie są potrzebne?
Coz ciagle twierdze ze o takiej propagandzie nie moze byc mowy.Jezeli bym przyznal ze ona istnieje to musialbym dodac ze nie jest zadnym zagrozeniem dla osob heteroseksualnych i tak naprawde nas nie dotyczy.Calej sprawy by nie bylo gdyby grupa oszolomow (jak rowniez grupa zwyklych szarych obywateli ktorych widocznie czerpia satysfakcje w zagladaniu komus pod koldre) nie roscila sobie prawa do decydowania o zyciu innych co ma miejsce takze w zwiazku z aborcja i eutanazja oraz wpajaniu tymze szarym obywatelom ze homo jest zlem (kolejny wklad kosciola w historie ludzkosci jupi).bellus pisze:Takie są reguły polityki, że trzeba przekonać najpierw inych do swoich racji. Mógłbym to rozwinąć, na stopnie podmiotowości politycznej, tylko że jest późno już, dwa i tak byście tą cześć mojej wypowiedzi opuścili jako nudną.
Generalnie uważam, że moje argumenty są logiczne i przy takim a nie innym rozumieniu propagandy można mówić o istnieniu propagandy homoseksualnej. Inna sprawa jak rozumieją to politycy mówiący takie słowa.
Ja chociaz uwazam iz "inter pedes puellarum est voluptas puerorum" czyli ze przyjemnosc chlopcow znajduje sie miedzy nogami dziewczat (dzieki kolezanko) to nie mam zamiaru mowic komus co ma w zyciu robic.
Dziekuje za mila dyskusje.
Milan \o/


