Rybak Miecio pisze:Na ryby nie lubię chodzić, chociaż w moim życiu był okres kiedy byłem zachwycony tą dyscypliną sportu(?). Pierwszy raz wybrałem się z wędką o nazwiem Bambus w kolorze zielonym. Tamtego dnia złapałem 70 ryb. Były one zróżnicowane zarówno pod względem masy, długości, jak i gatunku. Podobało mi się to. Później kupiłem sobie także zieloną wędkę. Tylko była podobno lepsza. Na początku owszem sprawdzała się, ale przy którymś wyjściu na ryby kiedy to złapałem tylko jednego okonia w dodatku z wadą kręgosłupa, którego nie chciał zjeść nawet kot, zniechęciłem się. Po kolejnym wyjściu podczas którego nie złapałem żadnej ryby, poplątał mi się kołowrotek i urwał się haczyk *** mnie strzelił. Tak właśnie zakończyła się moja przygoda z wędkarstwem.



