Wypadałoby podkreślić bardzo dobrą jazdę Davida Coulthard'a. Szkot startował z ostatniej linii startowej a w pewnym momencie znalazł się już za Kubicą (co prawda ze znaczną stratą ale zawsze to coś). Dopóki bolid działał dobrze to David jechał wyśmienicie co rusz wyprzedzając kolejnych kierowców, a Fisichellę to objechał niemal jak pierwszego lepszego kierowcę Poldka.
Szkoda, że już po pierwszym wirażu z wyścigu wypadł Jenson Button bo może się on cieszyć z faktu, że go lubię.


