NBA...

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post autor: Yukasz » 23 kwie 2007, 14:04

Pierwsze mecze play-off już za nami. O ile sobotnie wyniki można było przewidzieć, o tyle te niedzielne dało sporo do myślenia. W meczu otwierającym całe PO Toronto Raptors przegrali u siebie z New Jersey Nets 91:96. Jak dla mnie zaskakująco łatwa wygrana gości którzy przez cały mecz kontrolowali wydarzenia na boisku i gdyby nie czwarta kwarta wygrana przez Raptors różnicą ośmiu pkt to wygrana gości byłaby bardziej okazała. Jak Toronto nie weźmie się za siebie to ta rywalizacja skończy się bardzo szybko. W kolejnych meczach zgodnie z oczekiwaniami wygrywali już gospodarze. I tak Bulls pokonali Heat 96:91, Pistons z Magic 100:92, a Rockets wygrali z Jazz 84:75. Tu największe problemy mieli koszykarze Houston, którzy do przerwy przegrywali różnicą 9 oczek, a zwycięstwo zawdzięczają głównie trzeciej kwarcie wygranej 26:11. Tradycyjnie wśród Rakiet prym wiedli Yao 28 pkt i T-Mac 23 pkt. Jednak tu rywalizacja może się potoczyć dłużej niż się początkowo spodziewałem a to za sprawą dobrej postawy graczy Utah. Nadal nie może się odnaleźć Andrei Kirilenko który zdobył zaledwie 2 pkt. A co się działo dzisiejszej nocy... początkowo wszystko przebiegało zgodnie z planem.W pierwszym meczu Cleveland dość łatwo wygrali z dzielnie walczącymi zawodnikami z Washingtonu 97:82, wśród których dwoił się i troił osamotniony Antawn Jamison zdobywca 28 pkt w tym większość z tego w początkowej fazie spotkania. U gospodarzy najlepiej zagrali: Hughes - 27 pkt, James - 23 i Ilgauskas - 16. W trakcie spotkania kostkę skręcił LeBron James jednak mimo drobnego urazu dokończył mecz na parkiecie i także wystąpi w kolejnych spotkaniach tej pary. Co ciekawe istnieje szansa na szybszy powrót Carona Butlera, który początkowo miał się pojawić na parkietach w drugiej rundzie ale zapowiada że wspomoże swoich kolegów w meczu nr 3. Kolejne mecze dostarczały coraz więcej emocji. W kolejnym meczu Phoenix mimo że przegrywali przez trzy kwarty dzięki dobrej czwartej odsłonie wygranej 21:10 ostatecznie pokonali gości z LA 95:87. Pierwsza połowa należała do gości wśród których prym wiódł Bryant zdobywca w tej części powyżej 20 pkt. Szczególnie w trzeciej kwarcie oba zespoły zaprezentowały radosną koszykówkę w której bardziej od obrony skupiły się na ataku. Wysoki procent rzutów z gry obu zespołów w tej części dał wynik 35:29 dla gospodarzy. Bardzo ważny dla losów spotkania był rzut z ok 10 (?) metrów w ostatniej sek III kwarty w wykonaniu Barbosy. Zresztą obrońca Słońc zagrał bardzo dobre zawody i to głównie dzięki niemu koszykarze z Arizony zawdzięczają pierwszą wygraną. Jak w III kwarcie obie drużyny trafiały praktycznie wszystko, tak w ostatniej kwarcie twardsza obrona gospodarzy spowodowała że gracze Lakers praktycznie stanęli w miejscu. Gdy PHX z każda minutą zaczęło powiększać swoją przewagę widząc nieporadność partnerów losy meczu w swoje ręce próbował wziąć Bryant (39 pkt) jednak i on dobrze kryty całkowicie się pogubił i nie był już tak skuteczny jak we wcześniejszej fazie. W efekcie pierwsze zwycięstwo odniosło Phoenix a obok Barbosy najlepiej punktowali jeszcze Stoudemire - 23 pkt i Nash - 20. Jednak w kolejnych meczach absolutnie nie skreślałbym Lakers i trochę zaskoczyli mnie swoją dobrą postawą a w tej rywalizacji jeszcze wiele może się wydarzyć.
Kolejne dwa mecze to wygrane gości :o W San Antonio Denver po wyrównanej I poł i trzeciej kwarcie (później zasnąłem :P ) pokazało że nie są bez szans w rywalizacji z graczami Spurs i jak wyżej notowani koledzy Duncana nie wezmą się ostro do pracy to nie awansują do kolejnej rundy. Jednak po tym co widziałem jestem daleki od stwierdzenia że Denver zdemolowało gospodarzy. Cały zespół przyjezdnych był bardzo zdeterminowany by odnieść zwycięstwo w pierwszym meczu i głównie za sprawa Iversona i Anthony'ego - odpowiednio 31 i 30 pkt oraz dobrej twardej postawie obronnej całego zespołu dokonali to w co wiele osób wątpiło. Wśród gospodarzy kolejny słaby mecz rozegrał Ginobili (9 pkt) który zupełnie nie przypomina zawodnika z poprzedniego sezonu. Na niezłym poziomie zagrał cały zespół Spurs i każdy gracz swoja postawą wnosił coś do gry jednak było to za mało na lepiej dysponowanych gości. Trochę więcej można było oczekiwać po postawie Duncana i Parkera (14 i 19 pkt) którym dzielnie pomagał Finley i Horry (15 i 14 pkt). Co wcześniej wydawało mi się mało realne tak po tym meczu jestem zdania że gdy San Antonio nie wespnie sie na wyżyny swoich umiejętności to ich przygoda z PO skończy się na I rundzie.
Kolejny mecz to chyba największa sensacja. Dallas przegrało u siebie z Wojownikami z Golden State 85:97. Tym samym podopieczni Dona Nelsona wygrali wszystkie cztery mecze z Mavs w tym sezonie :o goście wygrali zasłużenie bo od pierwszych minut lepiej się prezentowali. Bardzo dobre zawody zagrał Baron Davis - 33 pkt i Stephen Jackson 23 oczka. Wśród gospodarzy zawiedli ich liderzy - Dirk Nowitzki oraz Josh Howard którzy mimo zdobytych 14 i 21 pkt rzucali z fatalną skutecznością poniżej 30% za dwa. Jeszcze Howard dobrze rzucał za trzy - 3/4 ale Nowitzki zawiódł całkowicie. Jeszcze gorzej od wspomnianej dwójki zaprezentował się Jerry Stackhouse który przestrzelił wszystkie 6 rzutów i nie zdobył nawet jednego pkt. Jedynym zawodnikiem który zagrał na przyzoitym poziomie był Jason Terry - 17 pkt. Ogólnie bardzo słaba postawa głównego pretendenta do tytułu - Mavs i dobry mecz Golden State co zaowocowało ich pewnym zwycięstwem.
Jarzinho pisze:Duncan był tak dobrze kryty przez Nene i Marcusa, ze chyba nie trafil 10 pierwszych rzutów co ewidentnie go zdeprymowało, pozniej osobiste dwa niecelne. Podobnie Parker nie trafił chyba 7 pierwszych rzutów.
To że Duncan był dobrze kryty i nie pograł sobie za bardzo to się zgodzę ale o ile sobie przypominam zarówno Tim jak i Parker nie mieli tak słabego wejścia w mecz :glass:


Dziś drugie mecze odbędą się w Detroit i w Houston. Jedyna niespodzianka jaka wg mnie może paść tej nocy jest mecz w Teksasie a o wygraną pokusić mogą się gracze Jazz, bo w Detroit przewiduję kolejne zwycięstwo gospodarzy i prowadzenie 2:0.

Wróć do „Inne sporty”