1/2 LM: Manchester United vs AC Milan (24.04, 2.05)

Awatar użytkownika
Mefiu
First love...United
Posty: 957
Rejestracja: 22 gru 2004, 17:29
Reputacja: 0
Lokalizacja: Hull/Toruń

Post autor: Mefiu » 25 kwie 2007, 13:48

fieldy pisze:ale chyba w pierwszym meczu z Romą podstawowi gracze grali, a mimo to ManU grało piach totalny.
Van der Sar - Brown, O'Shea, Ferdinand, Heinze - Ronaldo, Carrick, Scholes, Giggs (Saha 77`) - Rooney, Solskjaer (Fletcher 72`).
Taki skład grał, także brakowało: Neville'a, Vidica, Evry, Parka, a Saha wszedł tylko na 13 minut.
Tak więc jasne, że grali postawowi zawodnicy, ale jak widać obrona była w 3/4 w rozsypce.
Łukasz_ pisze:Gratulacje dla Manu za walkę do końca ale awans będziesz nasz.
No jasne. Co to dla Milanu.

Ancellotti powiedział po meczu, że Milan nie zasłużył na przegraną. Moim zdaniem są to zwykłe brednie, bo fakt, I połowa dla Rossonerich, zaś druga to już zdecydowana dominacja ManYoo :wink: Zasłużycie sobie w rewanżu na przegraną :P

Co do wyniku, cóż, nie jest to najlepszy rezultat dla nas, ale jeśli do drużyny wrócą chociażby Neville i Ferdinand, to jest jakoś spokojny, o to, że nie stracimy bramki na SS. Gary, Wes, Rio, Gaby to będzie nienajgorzej wyglądało.

Sędziowanie było, krótko podsumowując, do dupy. Vassaras odpieprzał szopkę jak cholera. Lekkie dotknięcie i zaraz było słychać gwizdek. :roll:

Na brawa zasługują przede wszystkim Fletcher, który charował na całym boisku, miał wiele dokładnych crossów, Scholes, który zaliczył genialną asystę i nie dał zdominować środka pola Ambrosiniemu, Pirlo, Gattuso. Carrick dość dobrze, odwalał czarną robotę. No i Wazza. Genialnie! Giggs też dobre spotkanie. I w końcu sir Alex, który wystawił w środku trójkę Fletcher - Scholes - Carrick. Brawo! Ronaldo nieźle.

In minus zagrali wczoraj Brown, Heinze i O'Shea w defensywie, którego musiał co chwilę asekurować Fletch.

Kaka to Milan, Milan to Kaka. To tyle, bo Seedorf, Gattuso, Maldini i Nesta znaczą wiele dla tej druzyny, to Brazylijczyk to cirka 70% wartosci drużyny Rossonerich.

Podsumowując, mogliśmy strzelić więcej bramek, ale Dida stanął na wysokości zadania.

Kocham tą drużynę, bo to ekipa z niesamowitą charyzmą, chłopaki zawsze grają do końca.

P.S. Morrow - witamy ponownie :wink:

Wróć do „Puchary Europejskie”