ROCK i gitarowe brzmienia

Awatar użytkownika
girlfromipanema
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 349
Rejestracja: 14 mar 2006, 9:47
Reputacja: 0

Post autor: girlfromipanema » 30 kwie 2007, 18:49

sorry, że nie cytuję, ale nie mam za bardzo czasu.

Berele Lewartow -> nie będę przekonywać, jeśli ktoś szanuje a nie lubi. ale nadal nie do końca mogę powiedzieć, że to rozumiem, bo słuchanie muzyki tworzonej tradycyjnie nie wyklucza elektronicznej, bo to wciąż dla mnie ograniczanie się, a koncerty gwiazd tworzących za pomocą "komputera i innych wynalazków" (spodobało mi się to określenie ;)) też mogą być wielkim wydarzeniem... itd. ale to chyba wynika z tego jak różnej muzyki słucham, nie potrafię sobie już wyobrazić np. samego rocka w swoim życiu. przynajmniej rozumiem o co Ci chodzi, bardziej się chyba nie dogadamy na tym polu.

za to Franz -> sorry, ale jeśli uważasz, że 80% muzyki elektronicznej to badziew, świadczy to tylko i wyłącznie o Twoim ograniczeniu. może polega na tym, że jedyna elektronika na jaką zwracasz uwagę to techno szajs lecący na polskich stacjach muzycznych, w radiu czy na specyficznych imprezach (nasz kraj wbrew pozorom i z dobrą muzyką elektroniczną jest na bakier). ale jak nie chcesz słuchać i się nie znasz, w sumie OK, tylko nie pisz o tym o czym nie masz pojęcia.

teraz wyjaśnienie co do indie rocka, którego chyba zabrakło w moim poprzednim poście. przyjęło się wrzucać do tego worka zespoły, które nagrywają w niezależnych wytwórniach, choć oczywiście bardziej chodzi o pewne podejście do muzyki. z tego co udało mi się wywnioskować, terminu zaczęło się używać chyba gdzieś w latach 80 i łatwiej dojść do tego co się nie zalicza, niż odwrotnie. rzecz w tym, że mówiąc o The Libertines i The White Stripes jako najmocniejszych punktach chyba Berele miałeś na myśli "nową falę rocka" czy "post- punk revival". nie lubię aż takiego zawężania terminu indie :}

jeszcze o Arctic Monkeys. nie wiem czy "zmienili muzykę rockową o 180 stopni" to najszczęśliwsze sformułowanie, ale m/w o to chodzi. new rock revolution podbiła UK, ale "być albo nie być w muzycznym świecie" znaczyło zwykle "być albo nie być na okładce NME lub innego popularnego pisma muzycznego". tymczasem oni jako pierwsi odnieśli taki sukces dzięki internetowi, to od nich zaczęła się ta cała gadka, że muzyczny show biznes przewrócił się do góry nogami. a na przypieczętowanie tego ich debiut to najszybciej sprzedająca się płyta w UK- jak na te czasy i jak na to wszystko co działo się (z udziałem lepszych zespołów ;)) na Wyspach, to wielkie osiągnięcie. szał był przesadzony, ale ogromny. nie można powiedzieć, że to się nie odbiło.

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”