swoją drogą, ma to też swoje dobre strony. żeby sprzedać płyty trzeba się trochę postarać, więc artyści do płyt dołączają 60stronnicowe książeczki, dvd itp. coraz więcej pewnie będzie takich wydań, co mnie cieszy, bo jak już kupuję płytę to fajnie usłyszeć/ zobaczyć/ przeczytać coś nowego (raczej nie zdarza mi się decydować na kupno przed przesłuchaniem, chyba że chodzi o ulubione zespoły).
właśnie przez chwilę pomyślałam jak wyglądałoby moje muzyczne życie bez internetu. brrrrr.



