Trzy tygodnie do meczu w Atenach. Tak się składa, ze w fazie pucharowej Ligi Mistrzów, Liverpool grał wszytskie rewanżowe mecze na Anfield, niby to jest bez różnicy czy gra się u siebie czy na wyjeździe lecz doping fanów jest w tym wszytskim najwazniejszy.
Wczoraj Milan ku mojemu zdziwieniu dość łatwo ograł Manchester w warunkach sprzyjających dla Czerwonych Diabłów.
Powtórka finału sprzed dwóch lat. W sumie to dobrze, ponieważ angielski finał nie byłby tak interesujący. Mam nadzieje, że ten mecz bedzie atrakcyjniejszy niż dwa sezonu temu.



