Mecz dobry, ale z pewnością nie będą to te derby, które się będzie długo pamiętało. Arsenal zagrał na swoim poziomie i mógł bez problemy wygrać to spotkanie. Tradycyjnie już zabrakło troszkę zimnej krwi i szczypty szczęścia. Chelsea już jakby bez wiary (zresztą trudno się im dziwić), ale mimo tego w doprowadziła do remisu grając w osłabieniu. Słabe zawody zagrał Adebayor, także nieco więcej spodziewałem się po Julio (ten karny jakoś go rozgrzesza) i Fabregasie. Ogólnie szkoda straconej szansy, bo to zawsze prestiżowe mecze, a Chelsea była dzisiaj jak najbardziej do ogrania.
Walki o pudło raczej wielkiej już nie będzie. Liverpool będzie się koncentrował na finale Ligi Mistrzów i śmiem twierdzić, że liga już ich teraz najmniej obchodzi. Arsenal już na absolutnym luzie, więc nie mam obaw.



