Koszykówka w Polsce

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post autor: Yukasz » 11 maja 2007, 23:32

Hej hej tu... DBE :P

Yukasz pisze:Drugi mecz rywalizacji zapowiadanej jako przedwczesny finał już we wtorek. A należy zaznaczyć, że w historii starć obu drużyn po dwóch meczach zawsze było 1:1…
No i Yukasz jak zapewne wiesz w tym roku rywalizacja pomiędzy Anwilem i Prokomem jest diametralnie inna od tych jakie mogliśmy podziwiać w latach poprzednich. Podziwiałeś :?: :glass: W tym roku obie drużyny są niepokonane we własnej hali i tak jak nigdy wcześniej do wyłonienia lepszego zespołu zazwyczaj wystarczało sześć meczów (raz pięć a nigdy siedem), tak w tym sezonie potrzebne będzie ostatnie przysługujące oby zespołom spotkanie. A w drugim meczu rozegranym w Sopocie przez większą część minimalnie przeważał Anwil i dopiero w końcówce meczu gospodarze wyszli na prowadzenie nie oddając go już do końca. Tym samym Anwil zaprzepaścił ogromną szansę na wygranie meczu w jaskini lwa i wyrównanie stanu rywalizacji na 1:1 - zgodnie z historią. Po meczach w Sopocie rywalizacja przeniosła się do Kujaw, do 'Hali Mistrzów' gdzie w ostatnim meczu sezonu zasadniczego gospodarze bez najmniejszych problemów pokonali mistrzów Polski, wypracowując sobie bezpieczną przewagę już od pierwszych minut. I tym razem w trzecim półfinałowym meczu było niemal identycznie - gospodarze wygrali ten mecz bardzo wysoko rewanżując się za wcześniejsze porażki. Porażka Sopocian 67:87 była o tyle zaskakująca że w barwach Włocławian zabrakło kontuzjowanego w obu meczach na Kujawach Seida Hajrica, który we wcześniejszych grach dobrze radził sobie ze środkowymi Prokomu i ogólnie prezentował się lepiej niż Otis Hill. Także Amerykanin w obu 'włocławskich' meczach nie był w pełni sił a na parkiecie przebywał stosunkowo krótko. Za to w barwach gospodarzy mógł zagrać kontuzjowany niemal przez całe sezon Dusan Bocevski. Drugi mecz we Włocławku był już bardziej wyrównany jednak i w nim góra były popularne Rottweilery. W tym meczu życiowe zawody rozegrał Zbigniew Białek zdobywca 26 pkt i to głównie dzięki niemu po czterech meczach było 2:2. Ten mecz zakończył się wynikiem 82:74 a na uwagę po stronie gości należy zwrócić na 15 nie celnych rzutów osobistych. W piątym meczu liczyłem że wreszcie goście będą lepsi od gospodarzy jednak ten mecz był najsłabszy wykonaniu Anwilu w hali 100-lecia w Sopocie. No może nie tyle Anwil sam z siebie zagrał bardzo słabo co fatalną skuteczność Włocławian spowodowała bardzo agresywna obrona Prokomu. Już w pierwszej akcji Awilu piłka po rzucie Otisa Hilla wylądowała w trybunach a spowodował a spowodował to blok Adama Wójcika. Później Polak też został zaczapowany ale w blokach w tym meczu wygrali gospodarze 7:1 a cztery z nich głównie na początku meczu zaliczył Huseyin Besok. Turek po raz kolejny zagrał bardzo dobrze i rzucił 19 pkt będąc najlepszym strzelcem zespołu. Bardzo dobrze wychodziły dwójkowe akcje Dalmau z Sopockimi centrami którzy bardzo dobrze obsługiwani przez rozgrywającego efektownie zdobywali punkty. Do zwycięstwa Prokomu 71:57 przyczyniła się głównie dobra ich obrona która spowodowała że rzucający pod presja goście mieli duże problemy z trafianiem tego dnia do kosza :arrow: 13/37 35.1% za dwa i 0/18 za trzy. Tym samym Prokom ponownie objął prowadzenie, tym razem 3:2 i obie drużyny musiały udać się ponownie do Włocławka na szósty mecz. W tym spotkaniu ponownie górą byli gospodarze któzy wygrali bardzo wysoko jak na to co działo się na boisku bo 86:76. Gospodarzy do wygranej poprowadziło trio: Hill 23, Pluta 19 (3) i Jagodnik 18. I mimo że ponownie nie wygrali goście to był to kolejny mecz (po meczu nr 2) w którym mogą oni sobie pluć w brodę że tego nie uczynili. Sam mecz był bardzo wyrównany i w pierwszej połowie minimalnie lepszy był Anwil jednak pod koniec III kwarty Prokom uciekł im na 7 pkt. Gdy wydawało się że nic nie uchroni gospodarzy od porażki, znowu o sobie przypomnieli liderzy Anwilu. W ostatniej odsłonie na boisku grała już tylko jedna drużyna a druga była jakby zamroczona nie mogąc w żaden sposób zareagować na ciosy Rottweilerów, efekt :arrow: 25:11. Ostatnie decydujące o awansie do finału DBE starcie obu drużyn odbędzie się w niedzielę o 15:00 a transmisję przeprowadzi TV4. Teoretycznie zapowiadają się duże emocje i będę jak w każdym meczu tej pary kibicował Anwilowi, jednak wydaje mi się że już wcześniejszy szczęśliwie wygrany mecz Anwilu był ich ostatnim słowem. Także niemrawe spotkanie w wykonaniu Włocławian w ostatnim meczu w Sopocie nie pozwala mi z dużym optymizmem podchodzić do tego meczu. Może w siódmym meczu Prokom nie zagra tak dobrze w obronie, kiedy to wyeliminował atuty Włocławian w ataku i generalnie wygrał bez większych problemów. Obie drużyny dużo lepiej grają we własnej hali i w tym roku jest ona ich największym atutem. W sezonie regularnym oba mecze także wygrali gospodarze a małym światełkiem jest wygranie Anwilu Pucharu Polski w 'Hali 100-lecia' w Sopocie. Pożyjemy, zobaczymy... Nawet kibice Prokomu są zdania że zwycięstwo mistrza Polski nie jest takie oczywiste więc może coś w tym jest :P

Obrazek


Rywalizacja w drugiej parze półfinałowej całkowicie mnie zaskoczyła bo jak uważałem że w parze Anwil - Prokom każdy może awansować tak tu byłem pewny zwycięstwa Śląska :roll: A tak rywalizacja zakończyła się bardzo szybko bo wygraną Turowa 4:1. W zasadzie każdy mecz prócz drugiego był popisem podopiecznych Filipovskiego, który już podpisał kontrakt na przyszły sezon co jest niewątpliwie dużym sukcesem działaczy tego przygranicznego klubu. Filipovski w tej rywalizacji okazał się zdecydowanie lepszy od Urlepa i tym samym bardzo dobry sezon zasadniczy Zgorzelczan został potwierdzony w fazie play-off awansem do finału. Tylko w drugim meczu Śląsk miał cokolwiek do powiedzenia i wygrał w Zgorzelcu a życiowy mecz zagrał Marcin Stefański rzucajac 17 pkt. Jednak wygrana Śląska 57:55 była w zasadzie porażką Turowa bo po pierwszym meczu (74:51 przyp. Yukasz) gospodarze chyba nieco zlekceważyli sowich rywali. Było to też jedyne spotkanie w którym Turów nie zdobył 60 pkt. W pozostałych meczach (61:53, 71:53 - oba we Wrocławiu i 83:56 w ostatnim meczu w Zgorzelcu) gracze Filipovskiego bili na głowę sowich rywali szczególnie w ataku, choć w obronie też byli dużo lepsi. Jednak Urlep budując zespół Śląska zrobił to w taki sposób że jego drużyna nadawała się głównie do defensywy. Przez cały sezon Śląsk miał trudności ze zdobywaniem punktów co szczególnie pokazywali w meczach wyjazdowych oraz wszystkich z Turowem. Inną sprawą jest że nawet jak to po czwartym meczu powiedział Radek Hyży :arrow:'krowy nie nauczy się jeść chipsów' :lol: A gracze Śląska mieli nawet problemy ze zdobywaniem punktów spod samego kosza a każdy rzucony kosz przychodził im z ogromnym trudem. Jak obie drużyny we wszystkich meczach pokazywały zespołową obronę, tak w ataku zespołowo grał tylko Turów. Za to Wrocławianie akcje ofensywne kończyli głównie indywidualnymi 'popisami' które przeważnie przebiegały tak jak rządziła koalicja PO - PiS. Inna sprawa że myśl trenerska Filipovskiego pozwoliła wyeliminować wszelkie atutu Śląska a wielka gwiazda prosto z NBA - Zendon Hamilton chyba nie zagrał żadnego nawet przyzwoitego meczu, czyli zagrał zgodnie z moimi oczekiwaniami. Turów mimo że gra bez klasycznego centra umiejętnie zacieśniał strefę podkoszową powodując że wysocy Śląska na boisku przeżywali męki i katusze. Także play-offy to bardzo dobra gra wcześniej zawodzących szczególnie Krzysztofa Roszyka który nierzadko zdobywał kluczowe dla losów meczu punkty. Także Slobodan Ljubotina w meczach ze Śląskiem poprawił swoje statystyki stając się z grającego ogony zawodnika jednym z ważniejszych na parkiecie. Także pozostali koszykarze Turowa z Thomasem Kelatim byli bardzo dobrze przygotowani do play-off czyli tak jak powinno się pracować z zespołem przez cały rok. Gdy na przyszły sezon uda się zatrzymać właśnie skrzydłowego Turowa to pod okiem Filipovskiego drużyna powinna jeszcze bardziej zyskać na wartości, a przy odpowiednim wkładzie finansowym zespół powinien regularnie bić się o najwyższe cele naszej ligi i pokazać się z dobrej strony w Europie co jest bardzo ważną rzeczą dla działaczy a to jest raczej rzadkość zespołów DBE.
Ciekawe czy ktoś w ogóle przeczytał tego posta :think: No nic, Yukasz teraz ty piszesz posta :P

Wróć do „Inne sporty”