W pierwszej tercji wygranej przez Kanadyjczyków 2:0 głównie zaważyła gra w przewadze. Finowie zupełnie bez sensu popełniali kolejne głupie przewinienia (w sumie chyba trzy) gdy wcześniej grając w osłabieniu tracili bramki, z tą różnicą że w ostatnim takim fragmencie nie stracili bramki. Za to Kanadyjczycy grę w przewadze nie rozgrywali tak klasycznie kiedy to większość drużyn zamyka przeciwnika na jego połowie i wypracowuje sobie przewagę zakończoną oddanym celnym strzałem, lecz wrzucali krążek w strefę Finów, tam o niego walczyli a później niby z takiej nijakiej akcji strzelali gole. We wszystkich akcjach granych w przewadze Kanadyjczycy podawali krążek do wchodzącego pod bramkę Finów partnera i tym sposobem dwa razy w tej tercji mogli świętować. Sam przebieg meczu nie przypominał mi wielkiego finału bo widziałem bardziej zacięte pojedynki w których niemal lała się krew a tu Kanadyjczycy grali jakoś tak spokojnie ale byli pewni siebie a Finowie tak jakoś niemrawo. Praktycznie tylko pod koniec tej tercji Finowie także grając z przewagą jednego zawodnika na dobre zagrozili swoim rywalom i byli bliscy strzelenia kontaktowego gola, jednak na wysokości zadania zawsze stawał bramkarz Kanady.
W drugiej części gry już sam jej początek powinien rozstrzygnąć losy meczu. Jednak Kanadyjczycy grający w tym okresie z przewagą dwóch zawodników nie zdołali podwyższyć swojego konta bramkowego. Później do głosu doszli agresywniej grający Finowie którzy uzyskali przewagę na boisku oraz raz po raz zarażali bramce Kanadyjczyków. Jednak to znowu hokeiści ‘Klonowego liścia’ strzelili kolejną bramkę – po wyraźnym błędzie bramkarza Finów strzał jak najbardziej do wybronienia trafił do jego bramki. Następnie Skandynawowie jeszcze raz starali się zaliczyć honorowe trafienie ale i tym razem ta sztuka im się nie udała. W ostatnich minutach Kanada powinna jeszcze podwyższyć wynik meczu jednak tym razem zabrakło trochę szczęścia i precyzji a dobrze między słupkami spisywał się Fin.
Ostatnie dwadzieścia minut regulaminowego czasu gry rozpoczęło się od przewagi Finów i ich ataków. Kanadyjczycy sporadycznie przeprowadzali akcje ofensywne bardziej dbając o to by zachować czyste konto po stronie bramek straconych. I tym sposobem bez jakichś wielkich emocji mijały kolejne minuty aż do ok. 11 min kiedy to Finowie w zamieszaniu podbramkowym zdobyli honorowe trafienie. Później Kanadyjczycy jakby lekko się ożywili jednak nadal nie była to taka gra jaką wcześniej prezentowali. Za to Finowie jeszcze bardziej przycisnęli w efekcie czego na ponad dwie minuty do końca meczu zdobyli kontaktową bramkę. I tak ze spokojnego całego meczu dopiero w ostatnich minutach zrobiły nam się emocje które jednak nie trwały długo. Kanadyjczycy wiedząc że nie mogą pozwolić odebrać sobie zwycięstwa zagrali zdecydowanie bardziej agresywnie nie pozwalając Finom na oddanie nawet strzału. Jednak najlepszym w tym turnieju Europejczykom udało się wypracować jedną sytuację do oddania strzały z dalszej odległości i przez moment zrobiło się nawet gorąco gdyż odbity od bramkarza krążek nie był pod niczyją kontrolą. Po chwili ‘Liście’ wyszły z szybką kontrą i faulowany a zarazem upadający już Kanadyjczyk zdołał skierować krążek do bramki a po chwili sam do niej wjechał
Po samym finale więcej się spodziewałem a Kanadzie tak jak w półfinale w zasadzie łatwo udało się odnieść zwycięstwo i przez większość minut kontrolowali przebieg mecz a tylko w samej końcówce tak naprawdę były jakieś emocje.
PS Kurka wodna zapomniałem obstawić zwycięstwo Kanady a byłem jakoś zupełnie spokojny o wynik. Zdecydowanie bardziej obawiałem się Szwedów nie mówiąc już o Rosjanach. Ale skucha






