Fakty są takie że podczas zeszłorocznego Giro jak i podczas każdego innego wyścigu, w którym brał udział Basso nie wykryto u niego żadnego niedozwolonego środka wspomagającego a przecież na pewno był często kontrolowany i sprawdzany.To czy Basso nie stosował dopingu nie jest wcale pewne bo on w poprzednim sezonie twierdził że nie ma nic wspólnego z Fuentesem a w tym już zmienił zdanie
To ciekawe dlaczego niejaki Lance Armstrong rok rocznie wygrywał Tour de France mimo iż nieustannie oskarżano go o doping i zarzucano stosowanie środków wspomagających.Zarówno w jego przypadku jak i w przypadku Basso czy Ulricha też nie było jednoznacznych dowódów winy ale tylko podejrzenia ale nikt z tego powodu amerykanina z Touru nie wyrzucał.W kolarstwie jest taki przepis że kolarze podejrzani o doping nie mogą startować w wyścigach i na tej podstawie Basso i Ulrich zostali odsunięci od wyścigów. Ich nazwiska są łączone z doktorkiem 'samo zło' więc coś mają na sumieniu.
Startował, niewiele ale jadnak.Bodajże w Tour of Georgia i jeszcze gdzieś za Oceanem oraz w Tirreno-Adriatico z którego wycofał się po 2etapach z powodu kontuzji spowodowanej upadkiem.A to czy Basso startował w wyścigach w tym roku to jesteś pewny
Miał startować w Liege-Bastogne-Liege ale niestety nie zdążył gdyż "sprawiedliwi z Hiszpanii" się odezwali.
Swoją drogą czy to nie ciekawe że osoby wyjaśniające aferę Fuentesa w Hiszpanii pracują tylko w maju i w czerwcu, kiedy to startują wielkie toury? W zeszłym roku afera wybuchła pod koniec Giro, potem cisza i kolejny atak tuż przed rozpoczęciem Tour de France.Potem długo nic i tuż przed tegorocznym Giro znów oskarżają Basso, jakby nie było głównego faworyta do zwycięstwa.Jestem ciekaw czemu ta sprawa nie została wyjaśniona dużo wcześniśniej np.w Listopadzie czy Styczniu? A może chodziło o to aby Basso nie miał czasu na wyjaśnienia i aby nie mógł wystartować w tegorocznym Giro? Ta cała sprawa naprawdę strasznie cuchnie.
Z di Lucą to nigdy nic nie wiadomo.W 2005roku po wygraniu bodajże 3wiosennych wyścigów Pro Touru(Kraj basków,Amstel i Strzała) na Giro przyjechał bez jakiś wielkich oczekiwań czy nadzieji.Wygrał 2 etapy, przez pewien czas był liderem i wydawało się że to by było na tyle i że będzie pomagał swojemu uwczesnemu koledze z zespołu-Garzellemu w decydującej fazie wyścigu.Jednak forma di Luci stale rosła i po kłopotach Basso wydawało się że może wygrać nawet cały wyścig, ale zadyszka w ostatniej fazie wyścigu oraz skurcze, których dostał na przedostatnim-królweskim etapie wypchnęły go poza podium na 4miejsce.Wydaje mi się że Di Luca długo nie odda różowej koszulki lidera a to kolejne punkty dla ciebie. Ale wątpię żeby Włoch wygrał wyścig
W zeszłym roku di Luca ponoć celował wyłącznie w Giro, które kompletnie zawalił zajmując fatalne miejsce poza pierwszą 15.Nie zaistniał też w wiosennch, północnych klasykach i dopiero na Vuelcie pokazał nieżłą formą wygrywając nawet etap.
W tym roku forma di Luci wydaje się stale rosnąć.Zajął on 3miejsca w Amstel Gold Race i Walońskiej Strzale i wreszcie wygrał po raz pierwszy w życiu-Liege-Bastogne-Liege czyli to co nie udało mu się przed 2laty mimo iż był w tak kapitalnej formie.
Teraz przychodzi Giro i jestem ciekaw czy zobaczymy di Luce sprzed 2lat czy może sprzed roku? A może będzie on jeszcze silniejszy niż w 2005roku i wygra cały wyścig? Zobaczymy.
Dla mnie kluczowe znaczenie będą miały w przypadku di Luci czasówki(wysokogórska i klasyczna).Jeśli na nich nie straci zbyt wiele do Savoldelliego czy Cunego to ma wszelkie dane ku temu by wygrać cały wyścig, bo na podjazdach nie powienien mież on problemów z dotrzymaniem koła najlepszym.
Uważam że każdy w 4faworytów ma swoje mocne i słabe strony:
-Savoldelli-świetnie jeżdzi na czas ale ma kłopoty z utrzymywaniem mocnego tempa na stromych i długich podjazdach co pokazał na ostatnim Tour de Romandie(2miejsce) ,a które miało zdecydowanie słabszą obsadę niż Giro,
-Simoni-świetny góral ale fatalny szasowiec, przy czym już nie pierwszej młodości,
-Cunego-niezły góral, ale słaby czasowiec i jeszcze do tego mało doświadczony pomimo że wygrał już Giro w 2004roku,
-di Luca-niezły góral i do tej pory nie najlepszy czasowiec i do tego jego atutem może być to iż dysponuję najlepszym finiszem z potencjalnych foworytów, co może mieć spore znaczenie, gdyż są bonifikaty(20sekund za zwycięstwo).
Tak więc nie ma takiego kogoś jak Basso, który nie miał praktycznie żadnej słabej strony, świetnie jezdził zarówno na czas jak i w górach i całkiem nieżle finiszował z małych grupek i dlatego Giro d`Italia będzie w tym roku pasjonujące i ciekawe aż do samego końca, choć ja wolałbym jednak zobaczyć Ivana na trasie i podziwiać jego wspaniała jazdę.
ps.co do jutrzejszego etapu to chciałbym aby wygrał Bettini lub Petacchi, choć to mało prawdopodobne.Grunt żeby wygrał jakiś włoch, bo to w koncu ich narodowy wyścig a McEwen jak chce to niech sobie wyścigi w Australii wygrywa w końcu nikt mu tego nie broni
pozdro



