Wykorzystując parę minut względnej trzeźwości zaglądam tutaj by podzielić się z Wami paroma linijkami bzdur
Kilkanaście godzin przerwy w połączeniu z dużą (za dużą) ilością alkoholu podziałało na mnie dobrze. Czuję się lepiej niż w niedzielę po meczu. Oczywiście sytuacja zmieniła się diametralnie bo to Barcelona musi się teraz oglądać na Real a nie odwrotnie. Poza tym wciąż uważam, że prędzej Real wygra wszystko do końca niż Barca wygra z Atletico, ale to nic pewnego. Do końca pozostały cztery spotkania i teoretycznie Real może stracić punkty. Inna sprawa, że Królewscy są w dobrej formie i nie mają problemów ze strzelaniem bramek czego nie można powiedzieć o Barcelonie. W każdym bądź razie będę ogromnie zaskoczony jeżeli jakimś cudem obronimy tytuł. Jeżeli nie to ... trudno. Żal będzie ogromny. Trudno mi to opisać bo jakby nie patrzeć oddanie tytułu w samej końcówce mając lidera przez prawie cały sezon jest bardzo bolesne. Nie będę pisał wszystkiego bo nie mam czasu ani chęci na pisanie książki. Póki co trzeba walczyć. Szkoda, że nie tylko mecz z Atletico zapowiada się cholernie ciężko. Żeby myśleć o czymkolwiek trzeba wygrać wszystko do końca. Najdłuższa seria zwycięstw w lidze jaką zanotowała w tym sezonie Barcelona to 3 wygrane. Na dodatek taka seria zdarzyła się nam tylko dwa razy. Ta ciekawostka (w połączeniu z obecną dyspozycją zespołu) w moim przypadku okazała się wystarczająca do tego, aby odebrać resztki dobrego humoru. Nadzieja jakaś tam jest, ale nie za bardzo szczera.
Jeżeli zakończymy sezon bez trofeum (na to się zapowiada) to wypada tylko liczyć na zdrowy rozsądek sztabu. Nie obwiniałbym Rijkaarda za wszystko. Jest tak samo winny jak Ronaldinho, Eto'o czy reszta. Wbrew temu co niektórzy piszą\mówią w Barcelonie nie potrzeba rewolucji. Potrzeba zmian, ale nie na zasadzie trzęsienia ziemi. Szerzej o tym będzie okazja jeszcze napisać. Jak o wszystkim zresztą.
Moja aktywność na forum przez najbliższy czas będzie raczej znikoma więc nie liczcie na jakąkolwiek polemikę. Pogoda coraz lepsza, melanżów coraz więcej a sytuacja na uczelni coraz bardziej napięta tak więc muszę do pewnego stopnia zrezygnować z udzielania się na forum, ale to tylko sytuacja przejściowa.


