Anwil, zgodnie z oczekiwaniami wygrał bez problemów z Śląskiem. Drużyna z Włocławka zagrała bardzo zespołowo i szczerze mówiąc żali mi ich, że nie potrafili postawić kropki nad ,,i", wygrywając 5 mecz z Prokomem. Nie twierdzę, że bardziej zasłużyli sobie na ten finał, ale myślę, że Anwil w obecnej chwili, jest najlepszym (nie boję się tego stwierdzenia) zespołem polskiej ligi. Ktoś by mógł napisać, że jeżeli jest najlepszy, to dlaczego odpadł z Prokomem i nie zdobędzie mistrzostwa? A no tak, trochę w tym racji jest, ale Anwil z Białkiem, Thomasem i Plutą albo z Hillem, mógłby zdziałać o wiele więcej w Europie, niż Prokom, który w tym roku awansował do TOP 16.
No co do Samego BOTU, to trzymam za nich kciuki, jako że znudziła mnie już ta dominacja Prokomu, który w moim przekonaniu jak zawsze nie zasługuje na mistrzostwo. Pytanie tylko, czy zespół ze Zgorzelca będzie sobie w stanie poradzić z najsilniejszymi zespołami w Europie? (patrz. Euroliga). Jeżeli odpowiednio się wzmocni to wszystko będzie możliwe. Saso Filipovski dobrze wie co robi, czego przykładem może być, to że doprowadził swój zespół do finału. Zbliża się koniec sezonu, więc czas pomyśleć o wzmocnieniach. Najbardziej podoba mi się gra doświadczonego Drobnjaka, który bryluje pod polskimi tablicami. W ogóle Filipovski zebrał w Zgorzelcu silną ekipę, która może coś osiągnąć w finale, co pokazała już w pierwszym meczu w Sopocie.
W rewanżu jutrzejszym, mam nadzieje, że będzie o niebo lepiej, czyli liczę na wysoką wygraną BOTU, chociaż wiem, żę będzie o to niezwykle ciężko. Żmijewski także bardzo dobrze ustawia swój zespół, przez co mecz będzie bardzo wyrównany. Prokom, który potrafi zaskakiwać porażkami (patrz. Kager Gdynia), potrafi także wysoko wygrywać (patrz. Kotwica). Jeżeli Dalmau i Slanina będą mieli dobry dzień, trafią z formą, to obrona Zgorzelca może mieć niezłe problemy. A i nie pisałem jeszcze o Śląsku, ale i tak trener naszej reprezentacji zdziałał cuda, bo w ostatnim czasie, po wielu latach dominacji (kiedyś) blask ASECO osłabł. Pamiętam jeszcze czasy, gdy Euroliga była na Polsacie Sport. Gdy Lynn Green wraz z Tomczykiem i Hyżym brylowali na europejskich parkietach, wygrywając między innymi z takimi potentatami jak TAU, Cibona, Efes czy Bologna. Te czasy już nie wrócą, więc trzeba żyć rzeczywistością. Nadzieja Śląska, czyli Hanas coraz słabszy. Tak jak przed 2 latami, był odkryciem, objawieniem, tak teraz po ciężkiej kontuzji nie potrafi się odnaleźć. Jedyną osobą, która teraz trzyma poziom to Stefański. Gracz jak najbardziej nadaje się do reprezentaji.
Pozdrawiam.



