Alessandro Petacchi wygrał 11etap tegorocznego Giro d`Italia wyprzedzając na finiszowych metrach swojego rodaka Gabriele Balducciego i swojego odwiecznego rywala-Robbiego Mc Ewena.
Jest to 3zwycięstwo Ala-Jeta w tegorocznym wyścigu i zarazem 22 ogólnie.
Jednocześnie Petacchi potwierdził że w tegorocznym Giro to on jest królem sprintu i że po odniesionej kontuzji nie ma już śladu.Dzisiaj Petacchi wygrał, bo był najsilniejszy, jego "pociąg" nie zadziałał, było bardzo ślisko i niebezpiecznie ale jednak co klasa to klasa.
Oto wyniki dzisiejszego etapu:
1 PETACCHI Alessandro ITA MRM 5:46:59 0:00 20"
2 BALDUCCI Gabriele ITA ASA 5:46:59 0:00 12"
3 MC EWEN Robbie AUS PRL 5:46:59 0:00 8"
4 HUSHOVD Thor NOR C.A 5:46:59 0:00
5 NAPOLITANO Danilo ITA LAM 5:46:59 0:00
6 FURLAN Angelo ITA C.A 5:46:59 0:00
7 FERNANDEZ Koldo ESP EUS 5:46:59 0:00
8 USAU Aliaksandr BLR A2R 5:46:59 0:00
9 FORSTER Robert GER GST 5:46:59 0:00
10 GASPAROTTO Enrico ITA LIQ 5:46:59 0:00
W klasyfikacji generalnej nie zaszły zmiany i nadal liderem pozostaje Andrea Noe z Liquigas przed Marzio Bruseghinem z Lampre i Davidem Arroyo Duranem.
Wiadomo już na pewno że po dzisiejszym etapie z wyścigu wycofuje się Robbie Mc Ewen.Nie wiadomo co będzie z Petacchim.W wywiadzie udzielonym bezpośrednio po wygranym etapie stwierdził że jeszcze się waha i decyzje podejmie wieczorem.Ja mimo wszystko liczę że Ale-Jet jednak zdecyduje się jechać dalej w Giro i zakończy wyścig zwycięstwem w Mediolanie(według mnie jeszcze co najmniej 2- 3etapy mogą paść jeszcz jego łupem).
Niestety dzisiaj nie obyło się także bez kraksy z udziałem kilkudziesięciu zawodników tuż przed metą etapu co wcale nie dziwi, gdyż było bardzo ślisko i padał deszcz.Niestety po raz koleny leżał mistrz świata-Paolo Bettini, którego w tym roku pech ciągle nie opuszcza i co najgorsze po raz kolejny upadek nie był absolutnie z jego winy.
Na szczęście obyło się bez poważniejszych urazów czy kontuzji za wyjątkiem jakiegoś hiszpana z Euskatelu, którego odwieziono do szpitala.
Jutro zaczynają się prawdziwe góry, zaś kolarze będą mieli do pokonania dwie premie górskie najwyższej kategorii, w tym jedną poświęcona Fausto Coppiemu czyli najwyższy punkt tegorocznego Giro.
Myślę że jutro wreszcie z czoła klasyfikacji znikną nazwiska typu Noe, Arroyo czy Pinotti i zacznie się prawdziwa walka predendentów do końcowego triumfu.
Kto wygra? Na pewno ktoś z szóstki di Luca, Cunego, Simoni, Savoldelli, Ricco czy Piepoli.
Na jutrzejszym etapie spodziewam się też ataku Paolo Savoldellego na zjezdzie... Tak, tak "Falco" czy "Sokół" jest wielkim specjalistą od zjazdów za stromych zboczów i jutro będzie chciał zapewne wykorzystać że meta nie znajduję się na podjezdzie i odrobić kilka cennych sekund do swoich najgrożniejszych rywali.
W każdym razie jutro zaczyna się prawdziwe Giro i jak to powiedział jaden ekspert we włoskiej telewizji-"jutro raczej nie przekonamy się kto wygra tegoroczne Giro d`Italia ale na pewno będziemy wiedzieć kto na pewno w nim nie zwycięży".
I niech te słowa będą zapowiedzią co czeka kolarzy na jutrzejszym etapie...
ps.dzisiaj z wyścigu wycofał się Davide Rebellin tak więc juz nie zobaczymy w tegorocznym Giro białego trykotu lidera klasyfikacji Pro Tour.Decyzja włocha wcale nie dziwi, gdyż znajdował on się w bardzo słabej dyspozycji i wiele by w tegorocznym wyścigu już nie zdziałał.Teraz Rebellin zamierza zrobić sobie krótkie wakacje i rozpocząć przygotowania do jesiennych wyścigów, które mają mu zagwarantować końcowy sukces w punktacji Pro Touru.



