Śmiem twierdzić, że ostatnimi laty we Włoszech walczy się bardziej niż na wyspach. Owszem małe (czyt. biedniejsze) zespoły nie mogą się przeciwstawić największym siłą ataku i tym samym decydują się na grę bardziej obronną. To nie znaczy jednak, że nie walczą. We Włoszech jedynie trzy kluby od początku stanowią o sile włoskiej piłki i wszyscy mają zakorzenione, że wygranie z jednym z wielkiej trójki jest czymś nadzwyczajnym i dają z siebie w tych meczach 120% Ten sezon pokazał, że liga się wyrównuje, padają często niespodziewane wyniki. Przykładem może być Palermo, które dopóki starczało im sił dotrzymywali liderowi kroku.
Jeśli chodzi o mecze, które
to w każdej lidze takie się znajdą, ale czy możecie wymienić mi choć jeden mecz obfitujący w takie emocje jak dwumecz Interu z Milanem? Czy ostatni Lazio z Interem? Superpuchar Włoch pomiędzy Romą a Interem? Ja sobie tak emocjonujących spotkań, o których by się mówiło długo nie słyszałem w innych ligach (może poza 3-3 Realu z Barceloną).asior34 pisze:są ospałe , przez połowe meczu nic ciekawego sie niedzieje , niema sytuacji i walki
Jak już powiedziałem na wstępie. Europa się wymieszała i stereotypy jak Catenacio, waleczność Anglików czy polot Hiszpanów nie mają już prawa bytu we współczesnej piłce. Bo czy można mówić o tym, że Arsenal gra typową waleczną piłkę angielską, gdy gra tam raptem kilku Anglików?



