Real Madryt jest komercyjną firmą nastawioną nie tylko na sukces, ale na zarabianie pieniędzy. Kiedy sprowadzili na Bernabeu Michaela Owena stało się faktem, że Morientes może jedynie przycinać trawniki sękatorem. Anglik w lidze hiszpańśkiej moim zdaniem się nie sprawdzi. Dlaczego? A no dlatego, że Primera Division jest diametralnie inna niż Premiership. Kompozycja ramowa wygląda tak - technika, tehcnika, tehcnika. W lidze angielskiej oprócz techniki liczy się prędkość, waleczność i skoczność.
Żeby nie być gołosłownym: Brazylijczyk Ronaldo po przejściu do Interu Mediolan stracił kilka lat z powodu kontuzji. Dlaczego? Bo w Serie A poprostu gra się swoje. Ważniejsze jest murowanie bramki, niż strzelanie bramek. Brazylijczyk we Włoszech - powiedzmy nie.
podobnie Anglik w Hiszpanii.
Morientes pokazał, że bramki strzelać potrafi. Szkoda, że okres wypożyczenia do księstwa Monaco trwał tak krótko. Jakby nie patrzeć, Hiszpan pokazał rogi nie tylko we Francji. Dziś to do niego powinno należeć przezwisko ,,el tiocho" - wsza.
Byczek Fernando, jeżeli pracodawcy nie zmieni, to zejdzie do piwnic futbolu. Pogrąży się w otchłani ciemności i wraz z duchem swej sławy zostanie zapomniany. Później usłyszymy, że zatrudnil go jakiś klub z Kataru ( który przecież nie jest pod zwierzchnictwem Uefa).
Aż łza w oku się kręci, kiedy widzimy jak ktoś umiera. Tylko w imię czego? Taka właśnie jest mentalność dzisiejszego światka futbolu.
Po pierwsze - zarabiaj pieniądze.
Po drugie - bądz sławny.
Po trzecie - jak jesteś na wypożyczeniu, nie strzelaj goli macierzystemu klubowi.
Widać, Morientes nie zna tych przykazań. Tylko, że dekalog zgoła inaczej chyba brzmi ?



