Prokom Trefl Sopot - BOT Turów Zgorzelec 4:1
Prokom - BOT 78 : 77 (16:20, 16:12, 19:23, 17:13, 10:9)
Prokom - BOT 80 : 70 (32:19, 14:17, 12:17, 22:17)
BOT - Prokom 66 : 69 (21:15, 17:20, 9:17, 19:17)
BOT - Prokom 86 : 71 (26:15, 23:16, 18:16, 19:24)
Prokom - BOT 68 : 55 (14:12, 14:13, 20:17, 20:13)
Sam finał mógł nieco zawieść gdyby pamiętać mecze między Prokomem i Anwilem gdzie ostatecznie Prokom wygrał 4:3. Ale jakby tego nie pamiętać to można powiedzieć że finał aż taki słaby nie był a wynik 4:1 nieco zakłamuje to co się działo na parkiecie. W pierwszym meczu Drobnjak w ostatniej sekundzie nie wykorzystał dwóch rzutów wolnych a mógł dać gościom zwycięstwo. Drugi mecz a szczególnie pierwsza kwarta to dominacja Prokomu któremu zmęczone gwiazdy gospodarzy nie potrafiły się przeciwstawić. Mecz trzeci podobnie jak pierwszy był do wygrania przez Turów ale jakaś dziwna niemoc wkradła się w ich poczynania i w efekcie znowu wygrał Prokom. Kolejnych meczów już nie oglądałem ale czwarty nie był do końca poważnie potraktowany przez graczy z Sopotu i Turów odniósł w nim bardzo łatwe zwycięstwo. Ostatni wczorajszy mecz był wyrównany przez pierwsze trzy kwarty ale w ostatniej Prokom świadomy szansy jakiej nie może zaprzepaścić nie pozostawił już złudzeń kto jest lepszy.
Prokom zdobył czwarty tytuł z rzędu MVP finałów został wybrany Donatas Slanina a ja wyróżniłbym jeszcze Besoka, Dalmau i Dylewicza, no może troszeczkę Andersena.






A kolejny sezon zapowiada sie jeszcze ciekawiej. Turów po pozyskaniu nowego sponsora - Polskie Sieci Elektroenergetyczne ma mieć ponoć budżet trzy razy większy niż w tym sezonie kiedy to miał z kolei budżet cztery razy mniejszy od Prokomu. W Turowie zostaje tata ogromnego tegorocznego sukcesu - trener Filipovski i powinien zostawić trzon składu co na pewno łatwe nie będzie. Oferty przedłużenia umów dostali już: Dragisa Drobnjak, Anders Rodriguez i Thomas Kelati


