No nie mozna wiecznie liczyc na potkniecia innych, trzeba grac swoje. Jak sie przyzwyczaimy do tego, ze wiecznie Armenia albo Azerbejdzan beda ogrywac naszych najwiekszych rywali, to dojdzie do tego, ze juz nie bedziemy skuteczni i dostaniemy w tylek, tak jak dzis, przez 60 minut.
Polska mentalnosc jest taka, ze jak ktos nie widzi okazji do popisu, to sie nie stara. Spotkaniami z takimi rywalami nestor Zurawski sie nie przejmuje, Boruc ma ich w nosie, bo - jak sam o sobie mowi - jest idealny, gdy trzeba stac 90 minut i trzymac pelna koncentracje, mimo ze rywal nie ataktuje. Musi sobie w tym nosie chyba troche podlubac. Z Armenia bedzie inaczej, bo beda chcieli zatrzec zly slad. Ot, taka oczywistosc. Wygramy wysoko, bo to Polska wlasnie. Chyba, ze faktycznie nie ma pomyslu na gre.



