Nie ma tu zadnego urazu, zlosliwosci troche wynikajacych jedynie z tego, ze wina za wszystkie niepowodzenia obarczacie zly los, pechowe umiejscowienie bramek i zle rosnaca trawe. Pilkarze nie zapominaja jak sie gra w pilke tak po prostu. Nie tak wielkimi grupami. Wina lezy po stronie trenera, za konflikty tez odpowiada on. Inni sobie jakos radza z kontuzjami, z natlokiem gwiazd i nie-przychodzacymi na treningi zawodnikami.
Nie byloby tematu, gdyby Barcelona spisywala sie tak, jak oczekiwano po tych super-wzmocnieniach. Tymczasem uwazacie, ze to wszystko przez kontuzje i przez to, ze zupelnie przypadkowo pilkarze zapomnieli jak sie gra. A co, codziennie w domu siedza przed telewizorem i tylko wieczorami w soboty i niedziele graja w pilke? Moze zly trening? Kwestia zlej mobilizacji? Nie, lepiej powiedziec, ze to pech.



