FC Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Krzysztof Jarzyna
Lowelas
Lowelas
Posty: 4670
Rejestracja: 05 sie 2005, 16:07
Reputacja: 0
Lokalizacja: Wielkie Księstwo Rzeszowskie

Post autor: Krzysztof Jarzyna » 04 cze 2007, 13:56

Bask pisze:Można powiedzieć, że Dinho rozgrywał więcej meczy w LM sezonu 2005/2006 od wymienionych przez Ciebie graczy.
Mich@lG pisze:Moze dlatego, ze to Barcelona w zeszlym sezonie rozgrywki zakończyła w finale Ligi Mistrzów (Arsenal również radzi sobie nielepiej), a w tym miała Klubowe Mistrzostwa Świata czy Superpuchar Europy?
Czy Wy naprawde w to wszystko wierzycie? Czy wierzycie w to, ze decydujacym czynnikiem bylo kilka spotkan wiecej? Ronaldinho mimo bramek i asyst przez wieksza czesc sezonu gral przecietnie, a w meczach z silnymi rywalami - jak cala Barcelona. Oczywiscie mozecie sobie wmawiac, ze tylko on jest przemeczony, a to wszystko wina 3 spotkan wiecej w LM i jedengo w Superpucharze Europy (w ktorym zagral kiche, swoja droga). Wasze prawo. Tylko troche smiesznie to brzmi dla kogos, kto nie chce go na sile usprawiedliwiac.
Mich@lG pisze:Ale w taktyce Rijkaarda jednym z najważniejszych punktów o ile nie najważniejszym jest napastnik. I prawda jest taka, że od Eto'o nie oczekujemy tylko zdobywania goli ale również robienia miejsca na środku naszym skrzydłowym czy cofania sie po pilke co ulatwia rozgrywanie jej naszym pomocnikom. Zarówno Gudjohsen jak i Saviola to kompletnie inn y styl gry.
No ok, ale przeczytaj to jeszce raz i sam sobie odpowiedz - czy wszystko jest ok, jezeli od gry jedengo zawodnika uzaleznione jest tak wiele? Poza tym Barcelona ma taki potencjal szczegolnie w drugiej linii, ze nawet brak Eto'o nie powinien wplywac az tak bardzo na jej wyniki.
Mich@lG pisze:A to Barcelona już nie walczy o mistrza?
A napisalem, ze nie walczy?
Mich@lG pisze:Raz się wyrwało Deco, ale o ile pamiętam to miała być WALKA o 6 pucharów, a nie ich natychmiastowe zdobycie.
A ja mysle, ze to sfrustrowani kibice Realu jak zwykle wszystko przekrecili.
Mich@lG pisze:Skoro znalazłeś ich winę to znajdź też rozwiązanie problemu.
W tamtym zdaniu, ktore napisalem zapomnialem wstawic "chyba". To bylo przypuszczenie, a nie "znalezienie rozwiazania".
Mich@lG pisze:No bo po co zmieniać w drużynie, która zdobyła ligę z przewagą 12 pkt i wygrała LM? Co Ty byś w niej zmienił w lato? Weźmy na przykład takiego Marqueza. Grał w zeszłym sezonie świetnie. A w tym? Kto mógł przewidzieć, że po Mundialu, w którym grał na wszystkich pozycjach bardzo dobrze zacznie tak grać?
No i tu dochodzimy chyba do sedna. Wlasnie chodzi o to, ze Barcelona wygrala lige z przewaga 12 pkt., grala najlepsza pilke w Europie i ktos chyba pomyslal, ze tak bedzie juz zawsze, dopoki beda grac tym skladem. A w tym sezonie Deco czesciej niz o grze myslal o polowaniu na nogi, Puyol popelnil pewnie wiecej bledow niz w calej karierze, Ronaldinho nastrzelal bramek ogorom i wszyscy uwazaja, ze przeciez swoje zrobil, Marqueza pozostawie bez komentarza... W zasadzie tylko Iniesta i Messi caly sezon zagrali na rownym, wysokim poziomie. Paradokslanie to Valdes musial ratowac dupe w niektorych meczach (no ale jak przyszlo co do czego to oczywiscie waldesa tez musial puscic). A reszta obnizyla loty w stosunku do poprzedniego. No ale tak, zapomnialem, mundial.
Najsłabszy Real w historii?
Na BO takie teksty byly nie raz, zreszta tutaj tez. To Wy mieliscie zdobyc mistrza miesiac przed koncem ligi, to Wy mieliscie 2 razy upokorzyc Real w GD. Czy cos pomieszalem?

Mich@lG pisze:Mecz z Sevillą w Superpucharze Europy początek sezonu, może lekceważenie, w KMŚ zapewne zlekceważenie rywala, co do Getafe mam swoją teorię, ale wolałbym w nią nie wierzyć więc powiedzmy, że lekceważenie i myślenie tylko o lidze, Liverpool błąd Valdesa, Gran Derby to Gran Derby w zeszłym roku na CN też był remis. To chyba są wszystkie mecze kluczowe, o stawkę w tym sezonie. No jeszcze mecz z Werderem w którym mieliśmy nóż na gardle, ale nie gralismy 'wspaniale'. Bilans więc rzeczywiście niezbyt fajny, ale z reguły decydowało wg mnie lekceważenie rywala oraz indywidualne błędy. To chyba nie jest wina ludzi odpowiadajacych za transfery?
Jakbym chcial sie nauczyc na sile usprawiedliwiac, to bym wzorowal sie na tym fragmencie.
Valencia - porazka i remis, GD - porazka i remis, Sevilla - 2 porazki i wygrana, ktorej nikt nie widzial, Liverpool - wiadomo, Chelsea - porazka i remis, Copa del Rey, do tego Zaragoza, Villareal i pewnie jeszcze cos pominalem, ale nie chce mi sie dokladnie sprawdzac. Oczywiscie (szczegolnie te ostatnie wymienione porazki ligowe) sa wliczone w bieg sezonu, ale nie da sie ukryc, ze w momencie kiedy przychodzilo sie mierzyc z rywalem, ktory nie mial ugietych nog na samo slowo "Barcelona" to juz rozowo nie bylo.
"Indywidualne bledy"? No a na czym opiera sie pilka? Kazda bramka pada po indywidualnym bledzie. Wiec tu raczej ameryki nie odkryles.
I gdzie napisalem, ze to wina ludzi odpowiadajacych za transfery? Chcialem, zebys mi wytlumaczyl co jest przyczyna takich wynikow.

Wróć do „Hiszpania”