nie miałam nawet jak oglądać, bo sopcast zawiódł. frustracja z powodu braku obrazu, radość z korzystnego wyniku i nagle bum. 2-2 w obu spotkaniach i nie przychodzi mi do głowy nic innego, mimo że przecież nawet nie widziałam gry Barcy, niż "jak zwykle". chyba to do mnie nie dociera, bo nawet nie jestem jakoś specjalnie wściekła. może poza tym, że ominęła mnie fajna impreza, a i tak nic nie zobaczyłam.
generalnie, gdyby to nie była Blaugrana, powiedziałabym w przypadku straty Realu z Mallorcą, że kiedy takie pierdoły zdobywają Mistrzostwo to aż niewiarygodne ;]
naprawdę nie wiem czy się śmiać czy płakać.



