
Nie zamartwiajcie się tak o mnie dzieciaczki. Poradzę sobie. Nie pierwszy i nie ostatni raz się tak czuję. Przy okazji nie musicie (nie powinniście?) interpretować wszystkiego co napiszę w tak bardzo dosłowny sposób.
I jeszcze raz ->

Chyba sobie na tapetę to wrzucę.


