Dziwne, bo ja za kazdym razem jak oglądam powtórke to widze, jak przodem bolidu uderza w bolid, który stoi na poboczu [chwile wcześniej miał miejsce wypadek i jeszcze bolid tam stał] widac, jak przednie koło się urywa, a potem jest to dramatyczne czołowe zderzenie z bandą. Cud, że Kubicy tak naprawdę nic się nie stało, bo czym jest złamanie nogi przy takim wypadku ? Przy tej prędkości. Kubica dachował, z bolidu zostało niewiele, dobrze, że tak się skońćzyło.
Skoro już tu pisze - warto odnotowac pierwsze w karierze zwycięstwo Hamiltona, póki co zawsze był na podium, ale jeszcze nigdy nie wygrał - do dzisiaj. Szkoda, że w takich okolicznosciach, do mety dojechało chyba tylko 12 kierowców, z tego co pamiętam. Co chwila SC musiał wyjerzdzać, dawno już takiego wyscigu nie widziałem.



