Costly okazał sie bohaterem pierwszego spotkania. Strzelił dwie bramki. Wszystkim sie chwaliłem, ze gra w Polsce, dlatego jest taki dobry.
Honduras mógł objąć prowadzenie na początku spotkania. W polu karnym bramkarz Meksyku faulował któregoś gracza z Hondurasu i sędzia podyktował rzut karny. Zawodnik Hondurasu niestety nie strzelił bramki. Trafił w słupka.
To sie na nich zemściło. W polu karnym Hondurasu, zawodnik Meksyku został sfaulowany i sędzia podyktował karnego, którego na bramkę zamienił Blanco.
Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
W drugiej połowie, strzelec bramki dla Meksyku dostał czerwona kartkę. pociągnął z łokcia któregoś piłkarza z Hondurasu. Został sprowokowany. Zawodnik Hondurasu złapał go za... dupę.
Od tej pory Honduras przycisnął. W rezultacie strzelili bramkę na 1:1, a strzelcem był nie kto inny jak Carlos Costly.
Na stadionie zasiadło 68 tysięcy kibiców
Drugi mecz zakończył sie wynikiem 2:2. Nie chce mi sie opisywać, bo nie był zbyt ciekawy. Chociaż warto wspomnieć o niestrzelonym karnym przez Panamę w 85' przy stanie 2:2... koleś przestrzelił jak Beckham.



