Miałem okazję obejrzeć ostatnie 30 minut spotkania Toronto z Dallas. Co można powiedzieć o tym fragmencie to to, że lider Konferencji Zachodniej nie miał najmniejszych szans w starciu z debiutantem, będącym na przed ostatnim miejscu na Wschodzie. Zresztą chyba całe spotkanie nie układało się po myśli gości z Teksasu, o czym świadczy dotkliwa porażka ekipy z Dallas. Toronto spokojnie kontrolowało sytuację, długo utrzymując się przy piłce nie dało pograć gością. Może osłabienia kadrowe spowodowane udziałem kilku graczy w Gold Cup tak na nich wpłynęły, ale spodziewałem się czegoś lepszego po ekipie z Zachodu.
To jest wlasnie specyfika ligi MLS, gdzie wiekszosc druzyn posiada porownywalne sklady i kazdy wynik jest mozliwy.W tej lidze nie ma az takich dysproporcje jak w innych ligach, gdzie 2-3 zespoly przed sezonem maja realne szanse na mistrzostwo a reszta nie ma ich wogole lub ma raczej teoretyczne.W MLS sklady sa bardziej wyrownane a jak jaks druzyna gra slabo to juz wina trenera i zarzadu ze cos zawalili przed sezoen lub w jego trakcie lub co rzadzej sie zdarza wyjatkowy pech jak plaga kontuzji.
Toronto FC poczatek sezonu mialo slaby przegralo 3 pierwsze mecze, ale widac ze problem byl w zgraniu bo to calkiem nowy klub w MLS budowany od konca zeszlego roku, ktory dopiero tym skladem gra pierwszy raz w lidze.Widac, ze jednak ma solidnych zawodnikow a po kilkunastu meczch zespol zaczyna sie zgrywac i gdy u siebie dopadl druzyne FC Dallas, ktora akurat miala slabszy dzien to wygral wysoko 4:0.



