Ten dowcip mnie rozjebał:
Człowiek staje przed swoim stwórcą i pyta:
- Jaki był sens mojego życia?
- A pamiętasz, jak dziesięć lat temu wybrałeś się w delegację do Iżewska?
- Pamiętam.
- A pamiętasz, jak o mało nie spóźniłeś się na pociąg?
- No ba!
- A pamiętasz tych dwóch typów, z którymi jechałeś w jednym przedziale?
- Oczywiście.
- A jak poszliście razem do wagonu restauracyjnego?
- Ta, coś tam pamiętam....
- I była tam taka dziewczyna... poprosiła o podanie soli...
- Coś mi świta... chyba jej podałem tę sól...
- O! I o to w twoim życiu chodziło!


