Copa America Wenezuela 2007

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18639
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2449
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Kluchman » 28 cze 2007, 13:27

Pierwsza połowa w meczu Meksyku z Brazylią była zdecydowanie słabsza od drugiej. Meksyk bardzo umiejętnie się bronił, Brazylii brakowało ikry i w sumie niewiele sobie stworzyli tych dogodnych sytuacji, choć zdecydowanie przeważali w posiadaniu piłki. Wizualnie byli lepsi, ale Meksyk był goźniejszy. Dwie ładne bramki i musiał być niezły szok w Brazylii :P Wiadomo nie od dziś, że Meksyk jest mocną ekipą, ale Hugo Sanchez naprawdę mnie zaskoczył swoją pracą trenerską. Chłopaki grali jak nakręceni, zwlaszcza w defensywie. Gdyby w drugiej połowie Castillo raz nie wykazał się egoizmem, a raz w ostatnich sekundach trafił do pustej bramki i to nawet nie z kąta :roll: byłoby jeszcze wyżej, ale i tak jaja jak berety :P W Brazylii starali się, w drugiej części wyraźnie już dominowali, ale Meksyk nadal dobrze się bronił. A to strzał Alexa po rzucie rożnym wybity z linii, a to niewykorzystana sytuacja Robinho itd. W sumie jednak tych dogodnych okazji aż tak wiele nie było. Walili głową w mur, jak ktoś to już napisał. Osobiście jestem zadowolony z gry Robinho. Dużo dryblował, ale nawet te rajdy mu wychodziły. Wszędzie było go pełno, raz na lewej, raz w środku, zaraz na prawej stronie boiska. Zdecydowanie najlepszy w zespole. Dziwiłem się trochę, czemu Dunga nie zmienił Wagnera Love. Chłopak grał bardzo słabo :roll:

Drugi (a w zasadzie pierwszy :o ) mecz też zakończył się małą niespodzianką. Ekwador był zdecydowanie lepszy przez pierwsze 60' gry. Chile ma jednak Humberto Suazo, któremu trzeba przyznać, że potrafi się znaleść. Jedną sytuację jednak strasznie zmarnował. Mając przed sobą tylko bramkarza zamiast spokojnie strzelić chciał się popisać i go przelobować. W konsekwencji piłka wylądowała na górnej siatce :roll: Po godzinie gry Ekwador jakby odpuścił. Nie wiem czy pomyśleli, że mecz już się dogra (było 2:1 dla nich), czy co, ale nagle coraz częściej do głosu zaczęło dochodzić Chile i w końcu osiągnęli swój cel. Jak na moje oko to Ekwador przegrał to na własne życznie. Niepotrzebnie tak odpuścili ofensywę w ostatniej fazie meczu. Osobiście też trochę więcej spodziewałem się po Mathiasie Fernandesie, ale to może tylko moje odczucie.

Wróć do „Piłka nożna na świecie”