W takiej sytuacji Rumun powinien wypiąć tyłek na włodarzy Romy i przesiedzieć jeszcze sezon w Rzymie. Na pewno za rok nie będzie miał problemów ze znalezieniem pracodawcy (chyba, że będzie wymagał zbyt wysokiego kontraktu - wtedy nie zagra nigdzie). Różnica będzie taka, że nie zarobi na tym Roma.
Na szczęście to nie kluby ostatecznie decydują gdzie mają iść piłkarze.


