ciekawy pkt widzenia ale ... cos w tym jestGiza i Niedzielan - minimaliści?
Polscy piłkarze to minimaliści - stwierdził w trakcie rozmowy jeden z pierwszoligowych trenerów (nieważne który, bo chodzi o zjawisko, a nie nazwiska). - Chcą zarobić, byle się nie narobić. Namawiałem jednego do przyjścia do klubu. Masz 80 tys. euro kontraktu plus 40 tys. z tzw. wejściówek. Wie Pan co odpowiedział? - Trenerze, mi wystarczy 90 tys. euro, ale na rękę. Bał się zaryzykować dla 10 tys. euro.
Piotrowi Gizie w Rapidzie Bukareszt zaoferowano nie tylko kilka razy wyższy kontrakt, ale za jeden mecz dostałby tyle, ile zarabia w Cracovii przez dwa miesiące. Czego się wystraszył? Przecież w Rumunii nie byłoby trenera Majewskiego, który niechętnie go wystawia, bo piłkarz nie lubi biegać. Może wziął pod uwagę zdanie żony, która nie chciała wyjeżdżać z kraju. Czyżby bał się, że sobie nie poradzi, a może woli siedzieć spokojnie w Krakowie.
A Andrzej Niedzielan? Twierdził, że wreszcie chce grać i jest nawet w stanie zrezygnować z wysokiego kontraktu w Holandii (około 600-700 tys. euro), że większe szanse powrotu do kadry będzie miał z Polski niż z ławki w Nijmegen. Co innego słowa, a co innego czyny. Nie chce jednak zaakceptować warunków umowy z Wisłą. I to nie dlatego, że nie odpowiadają mu pieniądze. Nie zgadza się, by wypłata połowy kontraktu była uzależniona od jego formy. Czyżby były reprezentant Polski i zdobywca m.in. 21 goli w sezonie 2002/03 w polskiej lidze nie wierzył w swoje umiejętności? Czy właśnie tak zachowuje się piłkarz, który zapewnia, że przede wszystkim chce grać?



