Niestety obawiam się, że może powtórzyć się sytuacja z 2004 roku i Copa America rozgrywanego w Peru. Tam, także Brazylia grała straszny piach, ale ostatecznie udało im się dojść do finału i tam pokonać, zdecydowanie najefektowniej grający zespół, Argentyne.
Teraz również Kanarkowi nie zachwycają. Mecze z ich udziałem do ładnych napewno nie należą. Jednak jakimś cudem udaje im się wygrywać i to wysoko, jak to miało miejsce podczas obu spotkań z Chile. Mam nadzieję, że to był ich ostatni wygrany występ podczas tego turnieju. No chyba, że znacznie poprawią swój styl gry, na co się raczej nie zanosi.
W drugim spotkaniu ćwierćfinałowym nie było niespodzianki. Jednak rozmiary porażki Wenezueli są pewnym zaskoczeniem. Co prawda Urugwaj przeważał w całym spotkaniu, a tylko Diego Forlan wie, jak mógł zmarnować tyle dogodnych sytuacji. Jednak też i gospodarze mieli swoje okazje, a wynik myślę, że jednak jest trochę za wysoki patrząc na przebieg spotkania. Zobaczymy, czy był to jednorazowy wyskok Urusów, czy też już do końca turnieju podtrzymają swoją formę.



