Nie odbieram tego w myśl, że działał w przeciwnym kierunku. Analogicznie nie odbieram ojca Rydzyka jako kaznodziei tylko jako polityka, a przynajmniej kogoś parającego sie polityką. Dla mnie najsłynniejszy Redemptorysta zdaje sobie sprawę, że nie ma na kogo innego do postawienia, jak tutaj zauważył Fieldy to LPR raczej nie jest pewną kartą, za to PiS jest.kostek pisze:Co do Korwina i dalszych spraw można długo dyskutować. Wracając jescze tylk odo Rydzyka - to w moim przekonaniu nie chodzi o sam fakt obrażenia głowy państwa i prezydentowej. To co uderza to fakt, że ktoś kto był "przyjacielem" PiSu w ukryciu działał w zupełnie przeciwnym kierunku.... To naprawdę spory cios w braci.
edit:
http://nowakowski.salon24.pl/ - ktoś mnie popiera



