Bellus - doprawdy zupelnie bezcelowe jest odpowiadanie pewnemu infantylnemu dzieciakowi. To strata czasu, ergo: daj sobie spokoj. Jezeli chodzi o Zakowskiego, to jak mu ongis na zywo powiedzialem, iz mam awersje do polityki jako takiej to zdebial
the hammers - zebys sie nie zdziwil, jak Kaczory wygraja wybory. Wiadomo, ze ich partia jest zawsze niedoszacowana w sondazach, a w wiekszosci z nich roznica miedzy PO i PiS-em jest niewielka. Rzeczywiscie, najwiekszej obecnie partii rzadzacej mogloby byc na reke obecnie oddanie wladzy, szczegolnie ze zadna partia polityczna nie bylaby sobie w stanie poradzic z aktualnym kryzysem w sluzbie zdrowia. Nie ma co sie oszukiwac. Ponadto w przypadku kompromitacji koalicji PO-SLD kandydat Kaczorow na prezydenta Polski mialby duzo wieksze szanse, nizli gdyby PiS byl przy korycie. To takze oczywiste.
Chlopaczek - jezeli nic ci nie wiadomo nt. "ukladu medialnego GW", to polecam moj artykul sprzed kilku dobrych tygodni wlasnie w tej materii: http://deco10.salon24.pl/18591,index.html Choc ja tego akurat nie nazywam zadnym "ukladem medialnym". Natomiast dziwi mnie bardzo, ze tak malo czytales jak dotychczas najwieksza polska gazete
"Jest rok 1989. Właśnie zakończyły się rozmowy Okrągłego Stołu, w czerwcu mają odbyć się częściowo wolne wybory. W kraju de facto komunistycznym nie ma rynku mediów. Ukazujące się dzienniki są pod kontrolą PZPR. Gazeta kupiona w Szczecinie jest lustrzanym odbiciem gazety - o innym tytule - kupionej w Białymstoku, Gdańsku czy Łodzi. Gazety te różnią się jedynie informacjami o mało istotnych lokalnych zdarzeniach: że gdzieś nie dowieźli mleka na czas, a gdzieś indziej dozorca nie odśnieżył chodnika. Informacje z kraju i ze świata we wszystkich tych tytułach pochodzą z jednego źródła: serwisu PAP. No i nad wszystkim czuwa ponura instytucja z ulicy Mysiej: cenzura. Jak bardzo społeczeństwo było głodne wolej informacji pokazały lata 80 - 81, kiedy ukazywał się "Tygodnik Solidarność". Znikał z kiosków jak świeże bułki. Po wprowadzeniu stanu wojennego wszystko wróciło do normy. W takiej sytuacji na wiosnę 1989 roku Grupa Trzymająca Władzę (ci, którzy dogadali się w magdalence i przy Okrągłym Stole) oddała Michnikowi ten rynek, czyniąc go monopolistą. Nie trzeba być profesorem ekonomii, żeby dojść do wniosku, że w ówczesnej sytuacji, sytuacji olbrzymiego społecznego zapotrzebowania na niezależną informację, braku konkurencji ze strony zagranicznych koncernów medialnych, był to prezent o wartości kury znoszącej złote jajka. Nie trzeba być profesorem ekonomii, żeby dojść do wniosku, że ten biznes był skazany na sukces i trzeba byłoby nieźle starać się, aby on nie wyszedł. Czy Grupa Trzymająca Władzę w 1989 roku zdawała sobie sprawę z wartości prezentu, jaki zrobiła Adamowi Michnikowi i jego kumplom ? Jeżeli tak, to jaki był (jest) namacalny wymiar tego zobowiązania Michnika wobec GTW ? Czy to było fair wobec społeczeństwa, żeby tak wielki majątek w postaci rynku mediów oddać prywatnej spółce ? Dlaczego przychody ze sprzedaży Gazety, którą faktycznie uważaliśmy wówczas za dobro wspólne nie służyły dobru publicznemu? Należy sobie przypomnieć okoliczności poczęcia Gazety, aby zrozumieć tzw aferę Rywina. Wszak Grupa Trzymająca Władzę w 1989 roku i obecnie to ci sami ludzie (tzw. towarzystwo). Przypominając sobie przytoczone wyżej fakty przestaniemy dziwić się, dlaczego prywatne wydawnictwo, jakim jest Agora, występuje w procesie legislacyjnym jako główny konsultant rządu: te gorączkowe telefony, te maile z treścią ustawy w jedną stronę i recenzjami z powrotem, czy to jest normalny tok procesu legislacyjnego w demokratycznym państwie? Ujawnienie tych patologii jest największą korzyścią społeczną wynikającą z tej afery. Na inne konsekwencje nie liczę: wszak kruk krukowi"...
Co tym chce udowodnic? Otoz to, ze aby zrozumiec problem lustracji w Polsce po 89 roku, trzeba zrozumiec to co napisalem wyzej. Do dzis bowiem media prywatne mowia "gazetowyborczo". Szerzej to opisalem w swoim artykule w/w. Jezeli chodzi o "szukaniu agentow", to o czym wspomnialem przede wszystkim jest to dzielo mediow, ergo: do nich miej pretensje, a takze do Rozowego Salonu, ktory proklamowal wprowadzenie "grubej kreski" i przez ktory lustracja odbywa sie dopiero po 17 latach, a nie tak jak w innych panstwach postkomunistycznych, ktore maja z tym juz dawno spokoj. Wyobraz sobie, ze takie okreslenia jak "polowanie na czarownice" czy "dzika lustracja" obowiazuja tylko w Polsce, w innych krajach postkomunistycznych gdybys uzyl takiego sformulowania wszyscy patrzyliby sie na ciebie z rozdziawiona geba. Oni nie wiedza co to znaczy, bo lustracje i dekomunizacje maja juz dawno za soba. A u nas byli komunisci bronia "praw czlowieka" i "demokracji" przed wybranym w demokratycznych wyborach rzadem, premierem i prezydentem. Etiamsi cupimus, risum tenere non possumus (chociaz chcemy, nie mozemy powstrzymac smiechu). Do tego jak sie lustruje duchownych to media przyklaskuja, a jak ich "autorytety" to wala jak w beben w tych, ktorzy takie informacje podali do wiadomosci. Hipokryzja i obluda w pelnej krasie par excellence. Zreszta ludzie przede wszystkim chca sie dowiedziec KTO NA NICH DONOSIL, i to jest fundamentalna sprawa jezeli chodzi o lustracje.
Co do Kurtyki, to przypominam ze wybraly go zarowno PiS jak i PO. Tedy zanim sie ktos o nim wypowie, niech wczesniej sobie to przypomni. I na koniec: Kardynal Wyszynski powiedzial kiedys, ze "narod ktory traci pamiec, traci zycie". Herbert pisal w "Przeslaniu Pana Cogito" (cytuje z pamieci): "Niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda, dla szpiclow, katow, tchorzy, i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy, przebaczac w imieniu tych, ktorych zdradzono o swicie". Nic wiecej nie mam do dodania.
P.S. Berik => http://deco10.salon24.pl Natomiast od kilku tygodni juz tam nie pisze. Sa tam sto razy lepsi ode mnie. Mialem tez innego bloga, ale tam juz bardzo dawno nie pisuje. Polecam anyway salon24, ktory w medialnym belkocie jest doprawdy na wage zlota.



