Zupełnie bez walki oddaliśmy ten mecz. Komentatorzy mówią, że walczyliśmy - ja tego nie widziałem.
Jak raz na ruski rok zagraliśmy mocna zagrywkę - to USA się gubiło, wtedy zdobywalismy pkt. Szkoda, że Polacy nie zaskoczyli, ze mają grac ryzykowna zagrywkę. Przecież potrafią - i nie trafia do mnie argument, ze byli zmeczeni, bo pod koniec meczu jeszcze potrafili z wyskoku mocno zaserwować. Skoro mogli pod koniec - mogli i wcześniej.
NAwet się nie wstydze przyznac, ze zagrałem przeciwko Polakom - kurs 3,00 kusił, a typ był bardzo prawdopodobny. Buk chyba się zasugerował nasza wygraną z USA sprzed 2 dni. Nie wiem dlaczego, ale mało mnie to obchodzi.
Dużo nie wygrałem, ale zawsze coś jest.
Chciałem na Rosje postawić jeszcze, ale zrezygnowałem. Brazylia łatwo nie da za wygraną, nie chce ryzykować, USA trafiłem - nie chce mi sie wierzyć, aby także w drugim meczu nie wygrał faworyt.
edit:
świetny finał, szkoda mi Rosjan, bo momentami grali genialnie. Ale Brazylia w najważniejszych momentach po prostu pokazywała "kto tu rządzi".
Giba długo się nie mógł odnaleźć, jednak od połowy II seta już grał znakomicie, do 4 seta chyba w ogóle się nie pomylił w ataku. Rosjanie znakomicie na zagrywce i bloku, jednak to nie straczyło.
Liczyłem na tie - break'a - trudno. Mecz był znakomity, na pewno na miarę finału LŚ.



