Całkowicie zasłużone zwycięstwo Brazylii, obie reprezentacje nie grały świetnie, ale to był typowy mecz gdzie kluczem do zwycięstwa było wykorzystywanie błędów rywali. Brazylijczykom się to udało. Trzy razy.
W sumie taki mecz bez historii, po prostu sie odbył i Brazylia wygrała.
Szczerze mówiąc spodziewałem sie zwycięstwa Canarinhos, ale nie sadziłem, że będzie tak okazałe.
Zupełnie niewidoczny Robinho, a jak już był przy piłce, to zaraz ją tracił. Grał jak w Realu
Akcja przy golu Alvesa, bardzo fajna, podanie świetne.
Podobała mi się akcja Argentyńczyków, kiedy Tevez dośrodkował, Riquelme przedłużył głową i nozycami próbował uderzyć Aimar. Jakby to wpadło to



