Co niektórzy tutaj już tak rozpływali się w zachwytach nad Argentyńczykami aż się niedobrze robiło. Messi - nowy Maradona, jakim to boskim piłkarzem nie jest Riquelme, aż tu okazuje się, że goście pokroju Mineiro i Josue praktycznie wyłączają ich z gry. W piłce nie ma miejsca na dream-teamy, co pokazała Brazylia B (jak nie C).
Bardzo podobała mi się gra Brazylii, bo grali jak reprezentacja Włoch. W destrukcji bezbłędnie, a jak się już pojawiła okazja, to ją wykorzystywali. Obrona i bramkarz znakomici. Szczególnie Alex (czyścił całkowicie przestrzeń powietrzną) i Maicon (wg mnie gra w idealnych proporcjach obrona - 66%/atak - 33% i zarówno w obronie, jak i w ataku jest bardzo dobry).
Argentyna jest jak Raikkonen w F1 i Gollob w GP, zawsze w gronie faworytów , ale i tak za słabi by być najlepszymi. Argentyna po prostu nie umie grać na turniejach. Tak jak w Niemczech zaczyna z wysokiego C, a potem takiego poziomu nie potrafi utrzymać przez całe mistrzostwa i w najważniejszym momencie zawodzi. A im bardziej pompowano ten balon z napisem 'Argentyna', tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że nie podołają.
A Tevez? Lepiej niech reaktywują Batistutę.



