revan pisze:Współpracujący z Eurosportem Stephen Roche uważa, że kolarz Rabobanku ma szanse na dowiezienie żółtej koszulki do Paryża
Jestem podobnego zdania. Po pierwsze nie widać, żeby reszta faworytów wyścigu była w stanie skutecznie zaatakować, w każdym razie tak żeby zostawić z tyły Rasmussena, który wygląda bardzo dobrze. Co więcej jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że już jutro Duńczyk dołoży jeszcze troszkę do swojej przewagi co może oznaczać, że losy żółtej koszulki mogą się rozstrzygnąć już w Alpach. Jeśli faktycznie jutro nic się nie zmieni, albo Rasmussen dołoży kolejne minuty, to nawet gdyby Vino pojechał kapitalne czasówki to nie będzie już w stanie odrobić takich strat (ponada 5 minut po dwóch górskich etapach)
Trzeba jednak powiedzieć sobie jasno, że lider Astany ponownie ma wielkiego pecha. Moim zdaniem grupa powinna zmienić taktykę już na jutrzejszym etapie i jechać na Klodena, który gdyby nie musiał wczoraj zostawać przy Vinokurowie to mógłby spojnie dociągnąć do reszty (przynajmniej na moje oko wyglądał o niebo lepiej od swojego kolegi). Z przodu mają jeszcze Kashechkina, więc mają kilka opcji do wyboru
Jedno co mnie strasznie uderzyło to zachowanie kolarzy w ucieczce (tych pomiędzy Rasmussenem a peletonem). Gdyby jechali normalnie i walczyli dopiero na końcu to dzisiaj Vinkurow miałby stratę ponad 10 minut i byłoby pozamiatane. Ci zaś czarowali się jakby do mety zostało 500 metrów, raz skoczył jeden, raz drugi. Szczególnie nie rozumiem takiej jazdy w wykonaniu Valverde, dla którego była to przecież kapitalna okazja. Jeśli Vino dojdzie do siebie (jakimś cudem) i zacznie odrabiać to Hiszpan będzie mógł sobie pluć w brodę.



