Tu akurat nie miałem wątpliwości, że to właśnie tak się skończy. O problemach Włocha było wiadomo od dawna, a skoro miał na wszystko papiery to przywrócenie mu dobrego imienia było jedynie kwestią czasu. Zresztą branie przez Petacchie'ego dopingu byłoby czymś absurdalnym bo przecież wiadomo, że po każdym wygranym etapie trzeba się poddać kontroli, a wiadomo jak u niego jest z wygrywaniem.zygy pisze:Alessandro Petacchi został oczyszczony z postawionych mu zarzutów stosowania dopingu
Wyjątkowa zgadzam się z przedmówcą. Jeśli Lance faktycznie byłby na dopingu (albo istniałaby chociaż malutka poszlaka, że może brać) to Francuzi nie przepuściliby takiej okazji żeby uwalić Amerykanina i o tym jestem przekonany w całej rozciągłości.arek_ahig pisze:Ludzie z komisji antydopingowej potrafili zrobić Armstrongowi najazd na jego prywanty dom kilka razy w roku. Przeszukania, pobieranie krwi. Po każdym zwycięskim etapie badano go wzdłuż i wszerz. Francuzi! Ci, którzy szukali choćby poszlaki świadczącej o dopingu, by móc dokonać publicznej egzekucji znienawidzonego Amerykanina. Nic na niego nie znaleźli.
Tylko jakoś dziwnie nikt nie wspomina o tym, że kontrole zwalały się w te miejsca zawsze na ostatni dzień jego pobytu. Jakby UCI nie mogło tych kontroli robić w innym okresie. Przecież gdyby pukali do jego drzwi wcześniej to chyba by nie uciekałarek_ahig pisze:Podawał miejsca treningów, po czym kiedy przyjeżdżała kontrola, to już tam go nie było
Inną sprawą jest to, że w peletonie jedzie więcej kolarzy, których kontrole nie zastały w domach i jakoś z tego powodu nikt afery nie robi.



