Kiedyś emocjonowałem się kolarstwem, nieco tylko mniej niż piłką czy hokejem. Pamiętam jeszcze śp. Halupczoka, pojedynki Induraina z Romingerem czy znakomity występ Zenona Jaskuły w Tour de France'93. A teraz to co czytam o kolarstwie napawa mnie jedynie obrzydzeniem


