Ja pewnie wiecie skoda nie zamierz się wycofać z TdF a MŚ sie odbędą
Komisja antydopingowa Włoskiego Komitetu Olimpijskiego (CONI) wniosła sprzeciw wobec wyroku uniewinniającego Alessandro Petacchiego, w którego organizmie podczas tegorocznego Giro d’Italia wykryto zbyt wysoki poziom salbutamolu, znajdującego się w leku przeciw astmie.
We wtorek komisja dyscyplinarna Włoskiego Związku Kolarskiego (FCI) przyznała rację „Ale Jet”. 35-letni sprinter teamu Milram cały czas negował świadome branie dopingu, wskazując na posiadanie lekarskiego atestu, zezwalającemu mu stosowanie pechowego lekarstwa.
Poziom salbutamolu u Petacchiego, dnia 23 maja, kiedy została przeprowadzona kontrola, wynosił 1320 nanogramów i przekraczał dozwoloną ilość 1000 nanogramów.
I coś najlepszego
Jans Koerts przyznał się do stosowania dopingu w trakcie swojej zawodowej kariery.
Jak donosi holenderska agencja prasowa ANP, cytując słowa 37-letniego zawodnika amatorskiego teamu Time-Van Hemert dla telewizji NOS, ten jednak niczego nie żałuje: -Nie, niczego nie żałuję. W pewnym momencie twojej kariery musisz podjąć decyzję. Albo uznajesz swoją karierę za całkowitą porażkę, lub idziesz z dopingowym falą. Postanowiłem popłynąć na fali.
Koerts jeździł w latach 1992-2005 m.in. dla Festina, Rabobank, a ostatnio dla Cofidisu, zanim nie zakończył swojej zawodowej przygody sportowej i nie założył koszulki jednego z amatorskich klubów.
Do największych sukcesów Koertsa należy niewątpliwie wygrany etap Vuelta a Espana w roku 2000 i zdobycie tytułu mistrza Holandii rok później.
To co dziewczyny, wniosek jeden - jak się nie da normalnie to do kariery dochodzimy po trupach i udajemy


