dobrze kombinujesz, ale choc nigdy tego nie udowodnie to zalozmy ze hipotetycznie nie znam dwoch wynikow spotkan i leca powtorki to rownolegle na dwoch kanalach sporotwych, to jasne ze przelacze co jakis czas na Wloski mecz, ale wiekszosc ( zdecydowana ) spedze na meczu Bundesligi, zrozum To ze jak ktos taki jak ja od wielu lat naprawde oglada sporo meczow bundesligi to choc z uplywem czasu to jednak bardzo mnie to interesujeBabel pisze: A więc krótko i rzeczowo. Co do tego oceniania gustów to pobawiłem się w psychologa i to był lekka prowokacja, bo nie wierze, że gdyby derby Mediolanu leciały równoelgle do meczu Cottbus - Bielefeld oglądałbyś ten drugi mecz. Wydaje mi sie, że brniesz juz specjalnie w cos co zbyt pochopnie napisałeś. Nie wykluczam opcji, że marny ze mnie psycholog-amator.
tak... tylko ze to ktorys z WAS napisal o catenaccio ( jako o konkretnym pojeciu ) nie JA ... no chyba ze moj opis tego co mi nie pasowalo w tej lidze wlasnie sie pokrywal z opisem catenaccio ... niemniej jednak prosze moich odczuc nie odbierac jednoznacznie z ta definicja bo sie mylicieBabel pisze: No właśnie. Czasem się potwierdza, a czasem nie. Czasem drużyna słabsza się odkrywa a czasem nastawia sie na kontratak. Czasem drużyna potencjalnie lepsza zadowala się jedną bramką, a czasem atakuje az strzeli piątą. Czasem Totti, Kaka choć się dwoją i troją nie maja szczęscia i nie moga trafić do sieci. Czasem przeciętny bramkarz ma "dzień konia" i wyciąga wszystkie piłki. Sam to zauważyłeś, więc nie ma co spłaszczać tego w jakies stereotypy, mity o catenaccio.
Wg mnie cała sprawa rozbija się kant dupy... znaczy sie o rozumienie słowa catenaccio, ale to tylko moja teoria i nie będe nikomu zawracał tym tyłka. W każdym bądź razie catenaccio rozumiane przez panów fachowców z TVP juz dawno nie ma.
pozdrawiam



