Prawda o tamtym meczu jest taka, że Milan nas zmiażdżył z przodu i z tyłu. Nie istnieliśmy, mieli Gattuso, przy którym Rooney wyglądał jak kopciuszek. Mieli Kake który był świeżutki i jechał z nami jak z dzieciami na podwórku. Do tego doszły fatalna forma Heinze, Vidica, który zagrał pierwsze spotkanie po kontuzji, więc po jakimś czasie oddychał już rękawami. Ronaldo nie pokiwał, bo go od razu faulowali, a bez niego w zeszłym sezonie to biednie wyglądaliśmy czasami i w Premiership. Rooney z przodu stał jak kołek i czekał na piłki, które jakoś go nie mogły znaleźć.
Druga sprawa kontuzje kontuzjami, ale z drugiej strony United na wyjazdach w CL grać NIE UMIE. Wygraliśmy co prawda z Lille, ale fuksem, tak samo z Benficą, to był mecz do jednej bramki, kto strzeli wygra, a że błysnął nam wtedy Sasza tośmy wyjechali z Lizbony z 3 punktami.
Nie ma się co czarować, czy by grał Ferdinand, Neville, Evra to wątpie byśmy po tym meczu cieszyli się z awansu do finału. Milan w LM umie grać jak mało kto, mają doświadczenie, a my mieliśmy zespół który opierał(w ofensywie) się na Ronaldo i Rooney'u, którzy dopiero smakowali grania w Europie na takim poziomie.
Ja tam sram na LM. Taki Liverpool w grudniu czy tam w styczniu zakończył walkę o majstra, to się na paru meczach w sezonie skupił i doszedł do finału Ligi Mistrzów. Za sezon, dwa góra trzy Liverpool znowu zagra w finale, bo z Benitezem o lidze mogą tylko pomarzyć.
Amen.



