Bardzo dobry mecz Villi z Liverpoolem.
Co prawda widziałem tylko 2 połowę. Ale nie jestem zawiedziony.
Gracze Beniteza mieli kilka swietnych okazji do zdobycia bramki, ale czy strzelał Gerrard, czy Riise, czy też Babel - zawsze albo niecelnie, albo w bramkarza, bądź obrońce. W końcu pod koniec meczu M. Riley [byłby chory jakby karnego nie dał ] podyktował "11" przeciwko L'poolowi, za zagranie ręką Carraghera - zagranie nie było celowe. Villa wyrównała, a Liverpool - jeszcze mocniej zaatakował. Minute póxniej było już 2:1 dla Liverpoolu. Wolnego wywalczył Gerrard i osobiscie strzelił gola z przeszło 30 metrów. [na moje stare oko] Znakomity gol.
był to mecz walki - strasznie agresywna gra piłkarzy Aston Villi.
Torres pokazał sie z dobrej strony, choć mógł zagrać lepiej. Babel grał dużo krócej i pokazał kilka ciekawych akcji.
mistyk - imo piłka odbita ręką przypadkowo.



