I jak na razie dzieje się to czego najbardziej się obawiałem czyli hurraoptymizm przedsezonowy, potrójna korona, itd. itd. a jak przyszło co do czego huczne zapowiedzi w połączeniu z dużą dozą pecha sprawia, że po 2 kolejkach mamy 4 pkt do Chelsea i jest duże prawdopodobieństwo, że dołączą do niej Arsenal i Liverpool po rozegraniu zaległych spotkań.
Chelsea może się męczyc, może miec problemy, fuksa jak kto woli ale i tak wygrywa. Tej drużynie nie można odmówic regularności. W 2 sezonach przed poprzednim już na początku zrobili sobie przewagę, która była kluczowa dla mistrzostwa. W poprzednim sezonie tez grali raz lepiej raz gorzej ale byli jedyną drużyną, która oprócz United liczyła się w walce o tytuł.
Histerii nie ma i teksty, że już po mistrzostwie po 2 kolejkach są co najwyżej zabawne ale Manchester musi zacząc wygrywac. Póki co to wygląda jak początek Arsenalu w ubiegłym roku. Dużo akcji, dobra gra i strata punktów.
No nic pozostaje nadzieja, że w derbach z City Svena, który póki co zaczął bardzo dobrze od dwóch zwycięstw wreszcie 3 pkt dopiszemy na konto United. Ale nie ma co ukrywac, że tam o 3 pkt będzie jeszcze trudniej niż z Reading i Portsmouth.
Nie ma Ronaldo, nie ma Rooneya, Saha o ile wróci to przecież bardzo długo pauzował i trudno oczekiwac, ze z miejsca zacznie grac jak na poczatku poprzedniego sezonu. Manchesterowi potrzeba bramek a trudno o takie jeśli liczymy, że będzie je strzelał O'shea. Moim zdaniem już lepiej powoli dawac szansę Andersonowi, jest dynamiczny, potrafi rozruszac defensywę przeciwnika a skoro tak chowany Tevez już w pierwszym meczu zaliczył asystę to może i młody Brazylijczyk jest w stanie zaprezentowac coś ciekawego. Dopóki nie dostanie szansy, nie dowiemy się.
Czas sie obudzic Diabełki! Jeśli wygramy z City to przynajmniej do jednego wielkiego rywala coś odrobimy bo Chelsea gra z Liverpoolem.



