Niestety nie miałem przyjemności oglądania drugiego spotkania Manchesteru w tym sezonie i chyba nie będę miał (Polsat Sport wyemituje dopiero spotkanie z Man City). Oceniać spotkanie po skrótach i ocenach pseudo fachowców ze skysports też nie zamierzam. Martwi mnie, że Giggs nie trafił z formą, bo to mogłoby ułatwić początek sezonu. Mylą się Ci, którzy twierdzą, że w spotkaniu z City będzie łatwiej. Będzie bardzo trudno, zwłaszcza, że już widać efekty pracy Svena Gorana Ericssona. Świetne transfery i fenomenalna forma na początku sezonu. Przewiduję remis, bądź zwycięstwo gospodarzy. Jestem ciekawy czy zobaczę w akcji Andersona. Właściwie to znam odpowiedź, ale fajnie jest czasami po spekulować. O'Shea w ataku to nie jest głupi pomysł. Pamiętamy wszyscy piłkarza o nazwisku Huth? A Van Buytena? To nie jest wybryk Sir Alexa, tylko zbieg niekorzystnych okoliczności.
Inną sprawą są tak piętnowani przez co niektórych "sezonowcy". Takie oskarżenia pokazują coś z goła odmiennego. Co jest złego, że ktoś kibicuje jakiemuś klubowi gdy wygrywa, a gdy zaczyna prezentować marny poziom przerzuca się na to, co jest na topie? Tak jest skonstruowany świat i dlatego jeszcze parę lat temu mieliśmy obsypane chodniki dzieciakami z krokiem w kolanach a teraz opalonych lalusiów w sweterkach w paski. Taki Manchester czy Barcelona to nie Dragon Nowielice, żebyśmy byli w stanie oddawać za te kluby własną krew. To oczywiście nieudana metafora, ale z zagranicznymi klubami bardzo ciężko jest się utożsamiać. Owszem jest jakaś więź, sympatia, ale nie należy obrażać ludzi, którzy kibicuję temu zespołowi jak wygrywa. Nie każdy musi być Franciszkiem z Asyżu i kibicować Clermont-Ferrand za to, że tak słabo im idzie. Dlatego takie kluby jak Real Madryt czy Manchester United są w stanie zapewnić sobie stabilizację finansową.
Skakanie z kwiatka na kwiatek to jedno, a wiedza o piłce nożnej to drugie. Jak myślisz, że jest źle...



