Ja natomiast nie chcę nawiązać do walki o tytuł Mistrza Premiership.
Mnie zastanawia i nurtuje aspekt finansowy klubu. Bo jak nie było Abramowicza, to kibice wspominali tylko o Londyśnkich Niebieskich. Dzisiaj wprost proporcjonalnie do ilości ,,baksów" na kącie Chelsea rosnie zamilowanie do tego klubu. Ostentacyjne wystąpienia, liczne hura na cześć niebieskich i ekstaza coraz to nowszymi ,,zabawkami" wprowadza chory nastrój w światku piłkarskim. Nie wydaje się wam, że nie chodzi li tylko o zarabianie pieniędzy? Już niegdyś był podobny klub i zwał się Lazio Rzym. Potężne hiperpieniądze zainwestowane we włoski klub zostały strawione i wydalone gdzieś w środku tabeli.
Kiedyś liczyły się umiejętności nie tylko czysto techniczne, ale i zgranie zespołowe wiodło prym. Dzisiaj Chelsea to wysublimowana jednostka piłkarza powielonego razy naście i zarabiającego proporcjonalnie do długości nazwiska i ilości poprzednich kontraktów. A czy o to chodzi?
Zresztą nie samym ,,sianem" człowiek żyje. Umiejętności zostają wchłonięte przez tę machine zwaną Chelsea i piłkarz wyschnięty i wymiety przez bezzębne szczęki interesów zostaje sam. I tak już się dzieje, że popada w nielaski. Przykład? Adrian Mutu. Pieniądze, sława, horendalne zainteresowanie = kompletny nietakt i zgorszenie, a co za tym idzie skok w używki, bo wszystkiego trzeba w życiu spróbować.
Przepraszam za określenie kibiców Chelsea, ale ten klub przypomina mi matkę w domu publicznym - tzw burdel mamę. Przyjmuje otóż ona pod swe skrzydla niewinne owieczki, wykorzystuje ich jako pilkarzy przez sezon, moze dwa i wyrzuca kuchennymi drzwiami jakby byli zwyklą służbą. Przykładem może być Hasselbaink. Może nie był zakupiony przez Rosjanina, ale kopa od niego oberwał w tyłek potężnego. A czemu? Nie pasował Ranieremu, czy też był za bardzo wyszczekany?
Z drugiej strony, czy inwestycja ogromnych pieniędzy w pilkarstwo ma charakter sportowy? To tylko reklamowanie swoich innych fabryk, dochodów z nich czerpanych. Dzis nazwisko Abramowicz jest powszechnie znane i szanowane. I każdy szanujący się kontrahent nie będzie dlugo myślał i podpisze kontrakt na współpracę z Rosjaninem.
,, I ciągle sobie zadaję pytanie " chodzi tu o sport, czy o pieniądze?
Więc nie wiem, nie rozumiem, nie dociera to do mnie, jak można lubić klub, który żyga przepychem? Zero wychowanków, zero inwestycji w młodzież, za to maksimum brylantów, szmaragdów, pieniędzy i świecidełek.
Może to sa wasze niespełnione ambicje? Dzwięk pieniędzy powoduje drżenie w kroku i przyspiesza bicie serca?
Pograjcie lepiej w Championship managera, albo w Football Managera. tam możecie się delektować wszystkim, aż was głowa rozboli.
A kibice tacy jak ja będą mieli już chyba zawsze morlnego kaca.
Pozdrawiam.



