Oj mogło być..fieldy pisze:Nie mogło być inaczej.
Ale bynajmniej nie z powodu kontuzji. Gra Arsenalu powoli zaczyna tracić nie tylko na skuteczności ale też na atrakcyjności. Bo robi się w każdym meczu bicie głową w mur. Nie ma zawodnika który potrafiłby szarpnąć i złamać linie obrony przeciwnika.fieldy pisze:W klubie jednak źle sie dzieje. I to bardzo źle.
Co do samego meczu to niestety powoli sprawdza się teza że jednak szczyt możliwości na dzień dzisiejszy dla tej drużyny to 3 miejsce. Na całej linii zawiódł Rosicky, który miał być właśnie tym który szarpnie, uderzy z dystansu, wymyśli coś niekonwencjonalnego. Lepszy od niego był Hleb, który w drugiej połowie nawet zaczął sobie radzić, jednak pierwsza kompletnie nieudana. Zdecydowanie męczy się on na prawym skrzydle. Zawiodłem się też na Fabregasie. Mimo że strzelił gola, to jak na jego możliwości grał przeciętnie.
Co do plagi kontuzji. Sytuacja ta powtarza sie co sezon. I nie może Wenger zwalać winy na to że gramy techniczny futbol, itp. Są sytuacje gdzie zawodnik w poprzednim klubi gra po 38 spotkań w sezonie, a przychodzi do Arsenalu i po miesiącu łapie kontuzje. Może zawodzi coś w przygotowaniu fizycznym? AW powinien na to zwrócić uwagę, bo znów musimy oglądać "popisy" Gilberto na środku obrony.



