Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kamil232
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8989
Rejestracja: 15 kwie 2005, 13:51
Reputacja: 262

Post autor: Kamil232 » 27 sie 2007, 12:39

Piłkarze Man U mieli dziś tyle szczęścia, że w najbliższych 10 kolejkach martwiłbym się o jego brak
chyba jednak inaczej, wczorajszym meczem piłkarze MU odbili sobie brak szczescie w porzednich trzech meczach, wiec wychodzi na zero;]

Mecz słaby, zupełnie sie tego nie spodziewałem. W poprednich trzech meczach swietnei gra brak punktów, teraz gra słaba i 3 punkty. Smiałem sie przed meczem, ze wole zeby zagrali padake i nawet w 90 minucie strzelili i zeby były 3 punkty. No i wykrakałem chodz sie tego nie spodziewalem. Ale tak wole to, trzeba zdobywac punkty, nie grac pieknie. Dzis multum szczescie, swietny Berbatov, nie doceniałem go;] No ale Naniemu sie udało i mamy punkty, teraz moze byc tylko lepiej, wracaja zawdonicy po kontuzjach i musimy rozpedzic ta maszyne. Najwazniejsze jak juz powiedziałem sa w tym momencie punkty, wole je zdobywac po fartach niz tracic tak pechowo jak chocby z City.

aha

PS.
Sir Alex Ferguson ujawnił, że już w 2005 roku Gabriel Heinze nosił się z zamiarem odejścia z Old Trafford. Argentyńczyk dzień przed kontuzją kolana w meczu z Villarreal postawił ultimatum "Podwójcie moje zarobki, albo odejdę".

"Pozyskaliśmy Gaby'ego w lipcu 2004 roku. Następnie udał się na Olimpiadę z reprezentacją Argentyny, a później na mecze eliminacyjne do Mistrzostw Świata. Nie mieliśmy go do dyspozycji do września, więc zagrał prawdopodobnie około 5 miesięcy w swoim pierwszym sezonie dla nas" - powiedział szkocki manager.

"Na starcie następnego sezonu, dzień przed jego kontuzją, jego agent przyszedł do mnie i powiedział, że albo podwoimy zarobki Heinze, albo on chce transferu. Zastanawiasz się wtedy, czy zawodnik w ogóle chce grać dla ciebie"
nie bede pisał z jakiej strony, bo uzytkowni Fieldy mnie zaraz zbanuje, to nic ze jak inni wklejaj infa z innych stron to nic sie nie dzieje;]

i co? taki ten Heinze, dla nas był dobry...a my po nim tak jedziemy...rzeczywiscie :?

Wróć do „Anglia”