Kończy się pewien rozdział. Dla niektórych Ole był jednorazowym bohaterem Camp Nou. Ale to spore uproszczenie. Bo Norweg ratował Czerwone Diabły z opresji dziesiątki razy. Nie na darmo zresztą ktoś kiedyś powiedział o nim "najlepszy rezerwowy świata". Miałem nadzieję, że "baby-faced killer" jeszcze dokończy obecny sezon. Ale widocznie w walce z kolanem okazał się bezsilny. Odchodzi jeden z prawdziwych Czerwonych Diabłów, który spędził u nas 11 lat.
Za wszystkie bramki i powody do radości wielkie dzięki Ole!



