Artykuły prasowe warte przeczytania

Awatar użytkownika
franz
Ki(L)gore Trout
Posty: 3855
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:58
Reputacja: 100
Lokalizacja: Miasto Kanibali

Post autor: franz » 29 sie 2007, 12:44

Szok GW puka w dno od spodu.

Ta gazeta rzeczywiście powinna zmienić nazwę na "Wybiórcza" ewentualnie "Koszerna" (wersja dla prawicowych ekstremistów) Samego artykułu nie będę komentował bo jest tak żenujący, że żeby bolą. Dziwicie się tobie bellus, że się podjąłeś próby polemiki z tym marnym artykulikiem przecież to strata czasu, ale twój wybór.

A propos niezwykle niskiego poziomu GW otóz ostatnimi czasy z powodu tego, ze jestem chory i siedzę w domu dużo przeglądam inet i portal GW czyli gazeta.pl. Można trafić na niezłe kąski.

Jak np:

GW pisze:Ello. Wróciłem z emigracji do Polski, tak na trochę, i megażałuję. Gdy wyjeżdżałem z mego miasta, było wielu ziomków z pokolenia '80-85. Teraz jakby ich wywiało, nie ma 90 procent. Na ławki przychodzą teraz same nastolatki, starsi to jakieś niedobitki. Z mojego rocznika z klasy same niedorajdy pozostawały, jakiś zapluty Zyzio i gruby Bolo - pisze w liście do Gazety Wyborczej czytelnik przedstawiający się jako Rasfufu.

W Anglii ludzie się całe weekendy bawią. U nas nawet nie ma takiej nuty, czyli muzy jak u Angoli. Ostatni didżej grający to, co lubię, wyemigrował na wyspy. Nuda jest wielka, doszło do tego, że na weekend wsiadam w banę i jadę na dżampy reggae do innego miasta.

Czasem na bibkę biorę ze sobą ziomków z dzielni i stawiam im przejazd. Bilety są megadrogie. Jak się jedzie osobowym w tą i z powrotem, to taki bilet kosztuje tyle sieki co w Anglii, tylko że pociąg to ostatnia kupa. U Angoli druga klasa to jak u nas biznesklas, u nas za tą samą siekę ktoś zapodaje plastikowe ławki. Jak ktoś ma w Polszy rodzinę z dziećmi, to tylko może na chacie siedzieć.

Na jeden weekend wydaję 400 zika: jakieś 120 zika na bilety, 30 na żarło, 200 idzie na wejście na bibkę i napoje, alku nie piję, a bez alku napoje są droższe od browów, za dużą kokakolę w barze na imprezie dla rasta płaci się 15 zika. Z 10 napojów spokojnie wypiję = 150 zika.

Na same impry idzie mi na miech jakieś 1600 zika, do tego różne zajawki w stylu rower do downhillu za parę kafli, w który miesięcznie części ładuję za jakieś 2-3 stówy, o wyjazdach w góry nie wspominam. Do tego szama, a ja jem wegańsko. Owoce w Polsce są droższe niż w Anglii na ryneczku, nie ma, że ananasy kosztują 3 złote za sztukę. Gdzie marakuje, papaje, gdzie bataty. Na szamę w Polsce tyle samo co w Anglii wydaję.

W mieście, gdzie mieszkam, totalna pustynia. Nie ma fajnych musikali, nowych oper poza muzealnymi starociami sprzed dwustu lat, nie ma na co pójść. W Anglii byłem raz w operze i było zaje...wesoło i inteligentna nówka opera szła. W Polsce nie ma fajnych imprez, w ogóle nie ma emcees. Kulturalnie jesteśmy lata do tyłu.

Tutaj ludzie są tak na maksa biedni, że siedzą i się nudzą. Byliśmy na wsi, za stodołą dresy słuchały diskopolo na komórce. Znajomy dred z małego miasteczka opowiadał, ze wszystkie ziomy z bloków chrupią fukę, czyli amfę, i jako rasta nawet nie miał z nimi o czym gadać. Jedyną opcją jest dla niego iść na chatę, włączyć telepralnię i pstrykać pilotem.

Ludzi nie stać na założenie rodzin, chyba że chcą wegetować, a nie normalnie żyć.

Miasta tego kraju są megabrzydkie, z blokowisk zrobiły się slamsy z chwastami na trawniku i każdym balkonem obudowanym w inny sposób, bez kitu w Rumunii jest lepiej - wiem, bo byłem. Ulice i miasta to chaos, pstrokate szyldy w nieładzie, zero ścieżek rowerowych, zero zieleni, sam beton, hałas i samochody. Parki to wychodki dla psów, trawnika się nie uświadczy, a ja trenuję sztuki walki i potrzebuję kawałka zielonego i równego. Jest meganiebezpiecznie, na maksa nazioli, chodzą po mieście i klepią ludzi za długie włosy czy ciuchy rapera nawet.

Ten kraj jest tak porąbany, że nikt tutaj wam z Anglii czy Irlandii nie wróci, a jak już, to stwierdzi, że się pomylił i pojedzie z powrotem. A wy nic nie umiecie z tym zrobić. Poza pieprzeniem o patriotyzmie i wieczną walką o władzę. Jestem patriotą i wolę mieszkać w Anglii. Niech wam zostaną same Zyzie, Bole i chrupiące fukę dresomuły, które nie wyjadą, bo nie umią i się boją, z nimi sobie budujcie waszą IV RP. IV Rumunię Północy.
Oto "list" który ja na miejscu redaktorów GW nazwał bym „Ziomals atak”. Nie chce już polemizować z tezami, które w niezwykle dziwny sposób zamieścił ten młody człowiek w swym „liscie” bo mogę w bardzo łatwy sposób obalić ostatecznie te wszystkie wierutne bzdury, który o tym swoim prymitywnym „językiem polskim” wypisuje.
Co do tego „listu” ja mam inne podejrzenia, moim zdaniem nawet ziomek nie może osiągnąć takiego poziomu głupoty, ten „list” po prostu został napisany przez redaktorów GW widać to szczególnie po sztucznie młodzieżowym języku tak jak by ci redaktorzy pisali to ze słownikiem slangu młodzieżowego, no i nwet ja człowiek, który nie siedzi na klatce przed blokiem i nie bazgrze HWDP na murach wiem, że „Ello” pisze się Elo (forumowe ziomki Piotrek czy KJ potwierdzą).

A wracając do listów to w jakimś tam dodatku do GW został opublikowany list 18-latki do matki jej chłopaka. Ogólnie list na poziomie średnio zawansowanego neandertalczyka i szkoda czasu na nędzne wypociny tego rozchwianego emocjonalnie Emodziwczątka, ale uwaga GW opublikowała polemikę z tym „listem”(pisze „listem” bo znowu mam podejrzenia, że to do końca nie jest prawdziwy list) polemika ta była dość udana i cela, wywoła podobno „burzliwą i fascynującą dyskusje” w związku z tym proszę cię bellus abyś swa zapewne celną polemikę z tym artykułem również zamieścił na portalu GW niech prosty l*d dowie się jakim bzdurami go karmią jego idole.

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”